28 sierpnia 2026, 14:39 7 min
Prawo i Regulacje Prawo i Regulacje

Cesja roszczenia z OC komunikacyjnego. TSUE rozstrzygnął ważną kwestię dla rynku odszkodowawczego

Cesja wierzytelności po szkodzie komunikacyjnej od lat jest elementem praktyki rynku odszkodowawczego. Poszkodowany, który uważa, że odszkodowanie wypłacone z OC posiadacza pojazdu mechanicznego nie pokrywa całej szkody, może zdecydować się na sprzedaż przysługującego mu roszczenia wyspecjalizowanemu przedsiębiorcy.

W praktyce mechanizm ten rodził jednak istotne pytanie prawne: czy firma, która kupuje od poszkodowanego wierzytelność, może następnie we własnym imieniu dochodzić od ubezpieczyciela pozostałej części odszkodowania? I czy takie rozwiązanie pozostaje zgodne z unijnymi regulacjami dotyczącymi obowiązkowego ubezpieczenia OC komunikacyjnego?

Do tej kwestii odniósł się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 25 czerwca 2026 r. w sprawie C-277/25, Helpfind Funding i in.

Poszkodowany sprzedaje roszczenie. Co dzieje się dalej?

Punktem wyjścia są sytuacje dobrze znane z praktyki likwidacji szkód komunikacyjnych.

Dochodzi do zdarzenia drogowego. Zakład ubezpieczeń odpowiedzialny z OC sprawcy przeprowadza postępowanie likwidacyjne i wypłaca odszkodowanie. Poszkodowany uważa jednak, że przyznana kwota jest zbyt niska i nie prowadzi do pełnego naprawienia poniesionej szkody.

Może oczywiście samodzielnie kwestionować wysokość świadczenia, składać odwołanie, korzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, a ostatecznie skierować sprawę na drogę sądową.

Na rynku funkcjonuje jednak również inne rozwiązanie – cesja wierzytelności.

W takim przypadku poszkodowany przenosi na inny podmiot przysługującą mu wierzytelność lub jej część w zamian za uzgodnione wynagrodzenie. Nabywca wierzytelności – cesjonariusz – przejmuje następnie ryzyko i ciężar dalszego dochodzenia roszczenia.

To istotna różnica. Nie mówimy bowiem wyłącznie o reprezentowaniu poszkodowanego przez kancelarię czy firmę odszkodowawczą. W przypadku cesji dochodzi do przeniesienia wierzytelności na inny podmiot, który następnie występuje we własnym imieniu.

Sprawy z Gdyni trafiły do TSUE

Taki właśnie problem pojawił się w postępowaniach prowadzonych przed Sądem Rejonowym w Gdyni.

Powodami były podmioty, które nabyły wierzytelności związane ze szkodami komunikacyjnymi i wystąpiły przeciwko zakładom ubezpieczeń o zapłatę. Sprawa dotyczyła m.in. wierzytelności stanowiących różnicę między – w ocenie zainteresowanych – pełną wartością naprawienia szkody a odszkodowaniem wcześniej wypłaconym przez ubezpieczyciela.

Sąd Rejonowy w Gdyni powziął wątpliwości dotyczące relacji między takim modelem dochodzenia roszczeń a dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE dotyczącą ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych.

W konsekwencji skierował do TSUE pytania prejudycjalne.

W uproszczeniu problem sprowadzał się do ustalenia, czy unijne przepisy chroniące poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych sprzeciwiają się krajowym regulacjom, które pozwalają poszkodowanemu odpłatnie przenieść niewypłaconą część wierzytelności na przedsiębiorcę, a następnie pozwalają temu przedsiębiorcy dochodzić jej bezpośrednio od ubezpieczyciela.

TSUE: dyrektywa nie stoi na przeszkodzie cesji

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 25 czerwca 2026 r. odpowiedział, że przepisy dyrektywy 2009/103/WE nie stoją na przeszkodzie takim rozwiązaniom krajowym.

TSUE wskazał, że dyrektywa ma zapewniać ochronę osobom poszkodowanym w związku z ruchem pojazdów i określa ramy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.

Jednocześnie przedsiębiorca, który kupuje wierzytelność od poszkodowanego, sam nie staje się przez to „poszkodowanym” w rozumieniu dyrektywy.

To ważne rozróżnienie.

Źródłem uprawnienia pierwotnego poszkodowanego jest szkoda powstała wskutek wypadku drogowego i odpowiedzialność cywilna związana z tym zdarzeniem. Natomiast źródłem uprawnienia przedsiębiorcy nabywającego wierzytelność jest zawarta z poszkodowanym umowa cesji.

Firma odszkodowawcza nie staje się „poszkodowanym”

TSUE wyraźnie oddzielił więc status osoby, która faktycznie poniosła szkodę, od sytuacji podmiotu, który później nabył wynikającą z niej wierzytelność.

To jednak nie oznacza, że przedsiębiorca nie może dochodzić nabytego roszczenia.

Trybunał wskazał bowiem jednocześnie, że dyrektywa 2009/103/WE nie reguluje zasad cesji takich wierzytelności ani procesowej legitymacji nabywców do występowania przed sądami krajowymi.

A skoro materia ta nie została uregulowana przez wskazaną dyrektywę, zastosowanie znajdują odpowiednie regulacje prawa krajowego.

W praktyce oznacza to, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie rozwiązaniu, w którym osoba poszkodowana – po otrzymaniu od ubezpieczyciela świadczenia, które uważa za niewystarczające – odpłatnie przenosi na osobę trzecią wierzytelność odpowiadającą dochodzonej różnicy.

Nabywca może następnie, o ile pozwalają na to właściwe przepisy krajowe i skutecznie nabył daną wierzytelność, występować przed sądem we własnym imieniu i na własny rachunek.

Czego TSUE nie rozstrzygnął?

To szczególnie istotne z perspektywy praktyki.

Wyroku C-277/25 nie należy interpretować jako generalnego stwierdzenia, że każda umowa cesji roszczenia z OC komunikacyjnego jest automatycznie ważna i skuteczna.

Trybunał rozstrzygnął problem dotyczący zakresu stosowania dyrektywy 2009/103/WE. Uznał, że wskazane przepisy unijne nie sprzeciwiają się krajowym regulacjom pozwalającym na taki obrót wierzytelnościami.

Ocena konkretnej umowy cesji, zakresu przeniesionej wierzytelności oraz skuteczności jej nabycia pozostaje natomiast zagadnieniem prawa krajowego i okoliczności konkretnej sprawy.

To ważne, ponieważ medialny skrót „TSUE pozwolił na handel roszczeniami z OC” byłby zbyt daleko idący.

Dlaczego ten wyrok powinien znać agent?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to zagadnienie przede wszystkim dla prawników, likwidatorów szkód i firm zajmujących się dochodzeniem roszczeń. W praktyce temat trafia jednak również do agentów i OFWCA.

Klient po szkodzie komunikacyjnej często wraca właśnie do osoby, u której zawierał ubezpieczenie. Pyta, dlaczego otrzymał określoną kwotę, czy może domagać się większego odszkodowania, czy powinien się odwołać, a niekiedy również – czy może sprzedać swoje roszczenie firmie, która oferuje mu natychmiastową wypłatę określonej kwoty.

Agent nie powinien w takiej sytuacji wchodzić w rolę profesjonalnego pełnomocnika ani przesądzać o ważności konkretnej umowy cesji. Warto jednak znać sam mechanizm i potrafić wyjaśnić klientowi podstawową różnicę między pomocą w dochodzeniu roszczenia a jego sprzedażą.

Przy zwykłym zastępstwie klient pozostaje wierzycielem i korzysta jedynie z pomocy innego podmiotu. Przy cesji sytuacja jest inna – dochodzi do przeniesienia wierzytelności lub jej określonej części na nabywcę. Warunki konkretnej umowy mają więc zasadnicze znaczenie.

Co z tego wynika dla rynku ubezpieczeniowego?

Wyrok C-277/25 jest istotny również z perspektywy zakładów ubezpieczeń i szerzej – rynku likwidacji szkód komunikacyjnych.

TSUE potwierdził przede wszystkim granice regulacji unijnej: dyrektywa komunikacyjna chroni osoby poszkodowane, ale nie reguluje całego późniejszego obrotu wierzytelnościami powstałymi wskutek szkód komunikacyjnych.

Nie oznacza to więc stworzenia przez TSUE nowego prawa do cesji. Trybunał wskazał raczej, że dyrektywa 2009/103/WE nie blokuje krajowych rozwiązań pozwalających na przenoszenie takich wierzytelności i dochodzenie ich przez nabywców.

Dla praktyków rynku najważniejszy wniosek jest zatem prostszy niż sama materia prawna sprawy: nabywca roszczenia nie staje się „poszkodowanym” w rozumieniu unijnej dyrektywy tylko dlatego, że kupił wierzytelność. Jednocześnie sama dyrektywa nie uniemożliwia mu dochodzenia nabytego roszczenia, jeżeli podstawę takiego działania daje prawo krajowe.

Podsumowanie

Wyrok TSUE z 25 czerwca 2026 r. w sprawie C-277/25 porządkuje ważną kwestię dotyczącą rynku roszczeń komunikacyjnych.

Trybunał potwierdził, że dyrektywa 2009/103/WE nie reguluje cesji wierzytelności odszkodowawczych ani legitymacji procesowej ich nabywców. Nie stoi też na przeszkodzie krajowym przepisom pozwalającym poszkodowanemu przenieść na osobę trzecią wierzytelność dotyczącą niewypłaconej – jego zdaniem – części należnego odszkodowania, a nabywcy dochodzić jej następnie od zakładu ubezpieczeń.

Dla agentów i OFWCA nie jest to wiedza potrzebna do prowadzenia sporów odszkodowawczych. Jest jednak potrzebna do świadomej rozmowy z klientem, który po szkodzie może zetknąć się z propozycją sprzedaży roszczenia i zwrócić się właśnie do swojego pośrednika z pytaniem: „Czy rzeczywiście mogę to zrobić?”.

Źródła

Cesja roszczenia z OC komunikacyjnego. TSUE rozstrzygnął ważną kwestię dla rynku odszkodowawczego

Cesja wierzytelności po szkodzie komunikacyjnej od lat jest elementem praktyki rynku odszkodowawczego. Poszkodowany, który uważa, że odszkodowanie wypłacone z OC posiadacza pojazdu mechanicznego nie pokrywa całej szkody, może zdecydować się na sprzedaż przysługującego mu roszczenia wyspecjalizowanemu przedsiębiorcy.

W praktyce mechanizm ten rodził jednak istotne pytanie prawne: czy firma, która kupuje od poszkodowanego wierzytelność, może następnie we własnym imieniu dochodzić od ubezpieczyciela pozostałej części odszkodowania? I czy takie rozwiązanie pozostaje zgodne z unijnymi regulacjami dotyczącymi obowiązkowego ubezpieczenia OC komunikacyjnego?

Do tej kwestii odniósł się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 25 czerwca 2026 r. w sprawie C-277/25, Helpfind Funding i in.

Poszkodowany sprzedaje roszczenie. Co dzieje się dalej?

Punktem wyjścia są sytuacje dobrze znane z praktyki likwidacji szkód komunikacyjnych.

Dochodzi do zdarzenia drogowego. Zakład ubezpieczeń odpowiedzialny z OC sprawcy przeprowadza postępowanie likwidacyjne i wypłaca odszkodowanie. Poszkodowany uważa jednak, że przyznana kwota jest zbyt niska i nie prowadzi do pełnego naprawienia poniesionej szkody.

Może oczywiście samodzielnie kwestionować wysokość świadczenia, składać odwołanie, korzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, a ostatecznie skierować sprawę na drogę sądową.

Na rynku funkcjonuje jednak również inne rozwiązanie – cesja wierzytelności.

W takim przypadku poszkodowany przenosi na inny podmiot przysługującą mu wierzytelność lub jej część w zamian za uzgodnione wynagrodzenie. Nabywca wierzytelności – cesjonariusz – przejmuje następnie ryzyko i ciężar dalszego dochodzenia roszczenia.

To istotna różnica. Nie mówimy bowiem wyłącznie o reprezentowaniu poszkodowanego przez kancelarię czy firmę odszkodowawczą. W przypadku cesji dochodzi do przeniesienia wierzytelności na inny podmiot, który następnie występuje we własnym imieniu.

Sprawy z Gdyni trafiły do TSUE

Taki właśnie problem pojawił się w postępowaniach prowadzonych przed Sądem Rejonowym w Gdyni.

Powodami były podmioty, które nabyły wierzytelności związane ze szkodami komunikacyjnymi i wystąpiły przeciwko zakładom ubezpieczeń o zapłatę. Sprawa dotyczyła m.in. wierzytelności stanowiących różnicę między – w ocenie zainteresowanych – pełną wartością naprawienia szkody a odszkodowaniem wcześniej wypłaconym przez ubezpieczyciela.

Sąd Rejonowy w Gdyni powziął wątpliwości dotyczące relacji między takim modelem dochodzenia roszczeń a dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE dotyczącą ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych.

W konsekwencji skierował do TSUE pytania prejudycjalne.

W uproszczeniu problem sprowadzał się do ustalenia, czy unijne przepisy chroniące poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych sprzeciwiają się krajowym regulacjom, które pozwalają poszkodowanemu odpłatnie przenieść niewypłaconą część wierzytelności na przedsiębiorcę, a następnie pozwalają temu przedsiębiorcy dochodzić jej bezpośrednio od ubezpieczyciela.

TSUE: dyrektywa nie stoi na przeszkodzie cesji

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 25 czerwca 2026 r. odpowiedział, że przepisy dyrektywy 2009/103/WE nie stoją na przeszkodzie takim rozwiązaniom krajowym.

TSUE wskazał, że dyrektywa ma zapewniać ochronę osobom poszkodowanym w związku z ruchem pojazdów i określa ramy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.

Jednocześnie przedsiębiorca, który kupuje wierzytelność od poszkodowanego, sam nie staje się przez to „poszkodowanym” w rozumieniu dyrektywy.

To ważne rozróżnienie.

Źródłem uprawnienia pierwotnego poszkodowanego jest szkoda powstała wskutek wypadku drogowego i odpowiedzialność cywilna związana z tym zdarzeniem. Natomiast źródłem uprawnienia przedsiębiorcy nabywającego wierzytelność jest zawarta z poszkodowanym umowa cesji.

Firma odszkodowawcza nie staje się „poszkodowanym”

TSUE wyraźnie oddzielił więc status osoby, która faktycznie poniosła szkodę, od sytuacji podmiotu, który później nabył wynikającą z niej wierzytelność.

To jednak nie oznacza, że przedsiębiorca nie może dochodzić nabytego roszczenia.

Trybunał wskazał bowiem jednocześnie, że dyrektywa 2009/103/WE nie reguluje zasad cesji takich wierzytelności ani procesowej legitymacji nabywców do występowania przed sądami krajowymi.

A skoro materia ta nie została uregulowana przez wskazaną dyrektywę, zastosowanie znajdują odpowiednie regulacje prawa krajowego.

W praktyce oznacza to, że prawo Unii Europejskiej nie stoi na przeszkodzie rozwiązaniu, w którym osoba poszkodowana – po otrzymaniu od ubezpieczyciela świadczenia, które uważa za niewystarczające – odpłatnie przenosi na osobę trzecią wierzytelność odpowiadającą dochodzonej różnicy.

Nabywca może następnie, o ile pozwalają na to właściwe przepisy krajowe i skutecznie nabył daną wierzytelność, występować przed sądem we własnym imieniu i na własny rachunek.

Czego TSUE nie rozstrzygnął?

To szczególnie istotne z perspektywy praktyki.

Wyroku C-277/25 nie należy interpretować jako generalnego stwierdzenia, że każda umowa cesji roszczenia z OC komunikacyjnego jest automatycznie ważna i skuteczna.

Trybunał rozstrzygnął problem dotyczący zakresu stosowania dyrektywy 2009/103/WE. Uznał, że wskazane przepisy unijne nie sprzeciwiają się krajowym regulacjom pozwalającym na taki obrót wierzytelnościami.

Ocena konkretnej umowy cesji, zakresu przeniesionej wierzytelności oraz skuteczności jej nabycia pozostaje natomiast zagadnieniem prawa krajowego i okoliczności konkretnej sprawy.

To ważne, ponieważ medialny skrót „TSUE pozwolił na handel roszczeniami z OC” byłby zbyt daleko idący.

Dlaczego ten wyrok powinien znać agent?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to zagadnienie przede wszystkim dla prawników, likwidatorów szkód i firm zajmujących się dochodzeniem roszczeń. W praktyce temat trafia jednak również do agentów i OFWCA.

Klient po szkodzie komunikacyjnej często wraca właśnie do osoby, u której zawierał ubezpieczenie. Pyta, dlaczego otrzymał określoną kwotę, czy może domagać się większego odszkodowania, czy powinien się odwołać, a niekiedy również – czy może sprzedać swoje roszczenie firmie, która oferuje mu natychmiastową wypłatę określonej kwoty.

Agent nie powinien w takiej sytuacji wchodzić w rolę profesjonalnego pełnomocnika ani przesądzać o ważności konkretnej umowy cesji. Warto jednak znać sam mechanizm i potrafić wyjaśnić klientowi podstawową różnicę między pomocą w dochodzeniu roszczenia a jego sprzedażą.

Przy zwykłym zastępstwie klient pozostaje wierzycielem i korzysta jedynie z pomocy innego podmiotu. Przy cesji sytuacja jest inna – dochodzi do przeniesienia wierzytelności lub jej określonej części na nabywcę. Warunki konkretnej umowy mają więc zasadnicze znaczenie.

Co z tego wynika dla rynku ubezpieczeniowego?

Wyrok C-277/25 jest istotny również z perspektywy zakładów ubezpieczeń i szerzej – rynku likwidacji szkód komunikacyjnych.

TSUE potwierdził przede wszystkim granice regulacji unijnej: dyrektywa komunikacyjna chroni osoby poszkodowane, ale nie reguluje całego późniejszego obrotu wierzytelnościami powstałymi wskutek szkód komunikacyjnych.

Nie oznacza to więc stworzenia przez TSUE nowego prawa do cesji. Trybunał wskazał raczej, że dyrektywa 2009/103/WE nie blokuje krajowych rozwiązań pozwalających na przenoszenie takich wierzytelności i dochodzenie ich przez nabywców.

Dla praktyków rynku najważniejszy wniosek jest zatem prostszy niż sama materia prawna sprawy: nabywca roszczenia nie staje się „poszkodowanym” w rozumieniu unijnej dyrektywy tylko dlatego, że kupił wierzytelność. Jednocześnie sama dyrektywa nie uniemożliwia mu dochodzenia nabytego roszczenia, jeżeli podstawę takiego działania daje prawo krajowe.

Podsumowanie

Wyrok TSUE z 25 czerwca 2026 r. w sprawie C-277/25 porządkuje ważną kwestię dotyczącą rynku roszczeń komunikacyjnych.

Trybunał potwierdził, że dyrektywa 2009/103/WE nie reguluje cesji wierzytelności odszkodowawczych ani legitymacji procesowej ich nabywców. Nie stoi też na przeszkodzie krajowym przepisom pozwalającym poszkodowanemu przenieść na osobę trzecią wierzytelność dotyczącą niewypłaconej – jego zdaniem – części należnego odszkodowania, a nabywcy dochodzić jej następnie od zakładu ubezpieczeń.

Dla agentów i OFWCA nie jest to wiedza potrzebna do prowadzenia sporów odszkodowawczych. Jest jednak potrzebna do świadomej rozmowy z klientem, który po szkodzie może zetknąć się z propozycją sprzedaży roszczenia i zwrócić się właśnie do swojego pośrednika z pytaniem: „Czy rzeczywiście mogę to zrobić?”.

Źródła

Współtwórz nową jakość wiedzy o ubezpieczeniach. Zostań autorem!

Dołącz do grona twórców, którzy zmieniają sposób przekazywania informacji w branży ubezpieczeniowej. W Mapie Agentów NEWS stawiamy na głos praktyków.
Jesteś agentem, specjalistą, ekspertem lub przedstawicielem TU? Publikuj artykuły, dziel się doświadczeniem i buduj swoją pozycję na rynku – wszystko w ramach nowoczesnej platformy.
Zyskaj dostęp do systemu jako autor i miej realny wpływ na to, jak wygląda komunikacja i wiedza w branży ubezpieczeń.