2 września 2026, 13:57 7 min
Okiem Eksperta Okiem Eksperta

Fotelik po kolizji do wymiany, ubezpieczyciel odmawia. Rzecznik Finansowy reaguje

Kolizja nie musi pozostawić na foteliku dziecięcym pęknięcia czy widocznego odkształcenia. Mimo to jego dalsze używanie może budzić wątpliwości, a producent może zalecać wymianę po zdarzeniu drogowym. Problem zaczyna się wtedy, gdy poszkodowany zgłasza koszt nowego fotelika z OC sprawcy, a zakład ubezpieczeń odmawia wypłaty, argumentując, że nie wykazano jego fizycznego uszkodzenia.

Na takie praktyki zwrócił uwagę Rzecznik Finansowy. Do Biura Rzecznika trafiają skargi dotyczące odmowy pokrycia kosztów wymiany fotelików po zdarzeniach drogowych. Spór, choć dotyczy stosunkowo niewielkiego elementu całej szkody komunikacyjnej, stawia przed branżą znacznie ważniejsze pytanie: czy brak widocznego uszkodzenia oznacza brak szkody?

Fotelik po kolizji staje się przedmiotem sporu z ubezpieczycielem

Rzecznik Finansowy poinformował o problemie 6 sierpnia 2026 r. Jak wynika z jego komunikatu, poszkodowani zwracają uwagę na odmowy refundacji kosztów wymiany fotelików samochodowych uczestniczących w zdarzeniach drogowych.

Argumentacja pojawiająca się w takich sprawach może opierać się m.in. na braku widocznych śladów uszkodzenia albo ocenie, że siła zdarzenia była niewielka.

Tymczasem, jak zwraca uwagę Rzecznik, producenci fotelików w instrukcjach użytkowania mogą zalecać ich wymianę po wypadku lub kolizji. Przyczyną jest możliwość powstania uszkodzeń niewidocznych podczas zwykłych oględzin, które mogą mieć znaczenie dla dalszego bezpiecznego użytkowania produktu.

To właśnie w tym miejscu pojawia się zasadniczy problem likwidacyjny. Zakład ubezpieczeń ocenia szkodę w ramach odpowiedzialności cywilnej sprawcy, natomiast poszkodowany może wskazywać, że po zdarzeniu nie jest w stanie korzystać z fotelika w taki sam sposób jak przed nim — nawet jeżeli przedmiot z zewnątrz wygląda na nieuszkodzony.

Rzecznik Finansowy: brak widocznych uszkodzeń nie powinien automatycznie kończyć sprawy

Stanowisko Rzecznika jest istotne z punktu widzenia praktyki likwidacyjnej. RF podkreśla, że sam brak widocznych uszkodzeń nie przesądza o zachowaniu pełnej funkcjonalności fotelika i nie powinien stanowić automatycznej podstawy odmowy odszkodowania.

Znaczenie mogą mieć m.in. zalecenia producenta dotyczące dalszego użytkowania konkretnego fotelika po zdarzeniu.

Rzecznik wskazuje również, że przy ocenie roszczenia należy brać pod uwagę podstawową zasadę prawa odszkodowawczego: naprawienie szkody powinno przywrócić sytuację majątkową poszkodowanego do stanu możliwie odpowiadającego temu sprzed zdarzenia.

Podstawą jest tu przede wszystkim art. 361 § 2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym naprawienie szkody obejmuje poniesione straty oraz korzyści, które poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby szkody mu nie wyrządzono. Sposób naprawienia szkody reguluje z kolei art. 363 k.c.

W praktyce pytanie nie powinno więc ograniczać się wyłącznie do tego, czy na foteliku znajduje się pęknięcie. Istotne jest również to, czy po zdarzeniu przedstawia on dla poszkodowanego taką samą wartość użytkową jak wcześniej i czy może być dalej bezpiecznie wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem oraz zaleceniami producenta.

Problemem jest również amortyzacja

Rzecznik Finansowy zwrócił uwagę na jeszcze jedną praktykę: pomniejszanie świadczenia ze względu na wcześniejsze zużycie fotelika.

To szczególnie interesujący wątek z perspektywy likwidacji szkód.

Samo to, że uszkodzony przedmiot był używany, nie oznacza automatycznie, że ubezpieczyciel może w każdym przypadku obniżyć odszkodowanie tylko dlatego, że zakup nowego elementu prowadzi do zastąpienia rzeczy używanej rzeczą nową.

RF wskazuje, że zastosowanie potrącenia amortyzacyjnego wymaga wykazania, iż wymiana rzeczy na nową rzeczywiście prowadzi do wzrostu wartości majątku poszkodowanego. Ocena powinna więc uwzględniać okoliczności konkretnej sprawy, a nie opierać się na automatycznym założeniu, że „stary fotelik był wart mniej”.

To mechanizm dobrze znany również z innych sporów dotyczących likwidacji szkód komunikacyjnych: odszkodowanie ma kompensować szkodę, a nie prowadzić ani do zubożenia, ani do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego.

Mały element szkody, ważny problem dla całego procesu likwidacji

Z punktu widzenia wartości całej szkody komunikacyjnej koszt fotelika może wydawać się kwestią drugorzędną. Branżowo sprawa jest jednak ciekawa z innego powodu.

Pokazuje granice modelu likwidacji opartego przede wszystkim na tym, co można zobaczyć podczas oględzin.

W nowoczesnym samochodzie coraz więcej elementów może utracić swoje właściwości albo wymagać dodatkowej diagnostyki mimo braku oczywistych śladów uszkodzenia. Fotelik dziecięcy jest szczególnym przykładem, ponieważ jego podstawową funkcją nie jest wygląd czy komfort użytkowania, ale ochrona dziecka podczas kolejnego zdarzenia drogowego.

Dlatego rozstrzygnięcie roszczenia wyłącznie na podstawie stwierdzenia „fotelik nie jest pęknięty” może nie odpowiadać rzeczywistemu charakterowi szkody.

Nie oznacza to oczywiście, że każda kolizja automatycznie tworzy obowiązek sfinansowania nowego fotelika. Odpowiedzialność ubezpieczyciela wymaga istnienia szkody pozostającej w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem, a każda sprawa powinna być oceniana indywidualnie. Znaczenie mogą mieć m.in. okoliczności zdarzenia, dokumentacja, rodzaj fotelika oraz instrukcja i zalecenia jego producenta.

I właśnie takie indywidualne podejście postuluje Rzecznik Finansowy.

Co ten spór oznacza dla agentów?

Choć decyzję o wypłacie odszkodowania podejmuje zakład ubezpieczeń, podobne spory szybko trafiają również do agentów. To często właśnie pośrednik jest pierwszą osobą, do której klient zwraca się po odmowie albo z pytaniem, czy stanowisko ubezpieczyciela jest prawidłowe.

Warto więc wiedzieć, że kwestia fotelików nie sprowadza się do prostego schematu: „nie ma pęknięcia, więc nie ma szkody”.

Przy zgłoszeniu może mieć znaczenie zachowanie dokumentacji dotyczącej fotelika, w tym modelu, dowodu zakupu, zdjęć po zdarzeniu czy instrukcji producenta zawierającej informacje o postępowaniu po kolizji lub wypadku.

Agent nie powinien przy tym obiecywać klientowi, że określony koszt na pewno zostanie zwrócony. Może natomiast wskazać, że odmowa nie musi kończyć postępowania, szczególnie jeśli opiera się wyłącznie na braku widocznych uszkodzeń, a zalecenia producenta przemawiają za wymianą produktu.

Rzecznik deklaruje dalsze działania

Sprawa nie kończy się na opublikowaniu stanowiska.

Rzecznik Finansowy zapowiedział, że będzie analizował praktyki rynkowe w tym obszarze i podejmował działania w przypadkach, w których stwierdzi naruszenie praw klientów podmiotów rynku finansowego.

Dla zakładów ubezpieczeń to sygnał, że stosowane procedury dotyczące takich roszczeń mogą znaleźć się pod większą obserwacją. Dla dystrybutorów — kolejny przykład pokazujący, jak szczegółowe kwestie związane z likwidacją szkód mogą później wpływać na ocenę całego produktu i relację klienta z ubezpieczycielem.

Fotelik to tylko przykład szerszego problemu

Spór o wymianę fotelików samochodowych pokazuje coś więcej niż różnicę zdań dotyczącą kilkuset czy kilku tysięcy złotych.

W likwidacji szkód coraz częściej nie wystarczy odpowiedzieć na pytanie, czy przedmiot wygląda na uszkodzony. Trzeba ustalić, czy po zdarzeniu zachował właściwości pozwalające korzystać z niego w taki sam sposób i z takim samym poziomem bezpieczeństwa jak wcześniej.

W przypadku urządzenia, którego zadaniem jest ochrona życia i zdrowia dziecka podczas kolejnego wypadku, ta różnica ma szczególne znaczenie.

Stanowisko Rzecznika Finansowego nie oznacza automatycznej wypłaty za każdy fotelik uczestniczący w kolizji. Jest jednak wyraźnym sygnałem dla rynku, że brak widocznych uszkodzeń nie może być traktowany jako uniwersalny argument zamykający postępowanie likwidacyjne.

Źródła

Fotelik po kolizji do wymiany, ubezpieczyciel odmawia. Rzecznik Finansowy reaguje

Kolizja nie musi pozostawić na foteliku dziecięcym pęknięcia czy widocznego odkształcenia. Mimo to jego dalsze używanie może budzić wątpliwości, a producent może zalecać wymianę po zdarzeniu drogowym. Problem zaczyna się wtedy, gdy poszkodowany zgłasza koszt nowego fotelika z OC sprawcy, a zakład ubezpieczeń odmawia wypłaty, argumentując, że nie wykazano jego fizycznego uszkodzenia.

Na takie praktyki zwrócił uwagę Rzecznik Finansowy. Do Biura Rzecznika trafiają skargi dotyczące odmowy pokrycia kosztów wymiany fotelików po zdarzeniach drogowych. Spór, choć dotyczy stosunkowo niewielkiego elementu całej szkody komunikacyjnej, stawia przed branżą znacznie ważniejsze pytanie: czy brak widocznego uszkodzenia oznacza brak szkody?

Fotelik po kolizji staje się przedmiotem sporu z ubezpieczycielem

Rzecznik Finansowy poinformował o problemie 6 sierpnia 2026 r. Jak wynika z jego komunikatu, poszkodowani zwracają uwagę na odmowy refundacji kosztów wymiany fotelików samochodowych uczestniczących w zdarzeniach drogowych.

Argumentacja pojawiająca się w takich sprawach może opierać się m.in. na braku widocznych śladów uszkodzenia albo ocenie, że siła zdarzenia była niewielka.

Tymczasem, jak zwraca uwagę Rzecznik, producenci fotelików w instrukcjach użytkowania mogą zalecać ich wymianę po wypadku lub kolizji. Przyczyną jest możliwość powstania uszkodzeń niewidocznych podczas zwykłych oględzin, które mogą mieć znaczenie dla dalszego bezpiecznego użytkowania produktu.

To właśnie w tym miejscu pojawia się zasadniczy problem likwidacyjny. Zakład ubezpieczeń ocenia szkodę w ramach odpowiedzialności cywilnej sprawcy, natomiast poszkodowany może wskazywać, że po zdarzeniu nie jest w stanie korzystać z fotelika w taki sam sposób jak przed nim — nawet jeżeli przedmiot z zewnątrz wygląda na nieuszkodzony.

Rzecznik Finansowy: brak widocznych uszkodzeń nie powinien automatycznie kończyć sprawy

Stanowisko Rzecznika jest istotne z punktu widzenia praktyki likwidacyjnej. RF podkreśla, że sam brak widocznych uszkodzeń nie przesądza o zachowaniu pełnej funkcjonalności fotelika i nie powinien stanowić automatycznej podstawy odmowy odszkodowania.

Znaczenie mogą mieć m.in. zalecenia producenta dotyczące dalszego użytkowania konkretnego fotelika po zdarzeniu.

Rzecznik wskazuje również, że przy ocenie roszczenia należy brać pod uwagę podstawową zasadę prawa odszkodowawczego: naprawienie szkody powinno przywrócić sytuację majątkową poszkodowanego do stanu możliwie odpowiadającego temu sprzed zdarzenia.

Podstawą jest tu przede wszystkim art. 361 § 2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym naprawienie szkody obejmuje poniesione straty oraz korzyści, które poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby szkody mu nie wyrządzono. Sposób naprawienia szkody reguluje z kolei art. 363 k.c.

W praktyce pytanie nie powinno więc ograniczać się wyłącznie do tego, czy na foteliku znajduje się pęknięcie. Istotne jest również to, czy po zdarzeniu przedstawia on dla poszkodowanego taką samą wartość użytkową jak wcześniej i czy może być dalej bezpiecznie wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem oraz zaleceniami producenta.

Problemem jest również amortyzacja

Rzecznik Finansowy zwrócił uwagę na jeszcze jedną praktykę: pomniejszanie świadczenia ze względu na wcześniejsze zużycie fotelika.

To szczególnie interesujący wątek z perspektywy likwidacji szkód.

Samo to, że uszkodzony przedmiot był używany, nie oznacza automatycznie, że ubezpieczyciel może w każdym przypadku obniżyć odszkodowanie tylko dlatego, że zakup nowego elementu prowadzi do zastąpienia rzeczy używanej rzeczą nową.

RF wskazuje, że zastosowanie potrącenia amortyzacyjnego wymaga wykazania, iż wymiana rzeczy na nową rzeczywiście prowadzi do wzrostu wartości majątku poszkodowanego. Ocena powinna więc uwzględniać okoliczności konkretnej sprawy, a nie opierać się na automatycznym założeniu, że „stary fotelik był wart mniej”.

To mechanizm dobrze znany również z innych sporów dotyczących likwidacji szkód komunikacyjnych: odszkodowanie ma kompensować szkodę, a nie prowadzić ani do zubożenia, ani do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego.

Mały element szkody, ważny problem dla całego procesu likwidacji

Z punktu widzenia wartości całej szkody komunikacyjnej koszt fotelika może wydawać się kwestią drugorzędną. Branżowo sprawa jest jednak ciekawa z innego powodu.

Pokazuje granice modelu likwidacji opartego przede wszystkim na tym, co można zobaczyć podczas oględzin.

W nowoczesnym samochodzie coraz więcej elementów może utracić swoje właściwości albo wymagać dodatkowej diagnostyki mimo braku oczywistych śladów uszkodzenia. Fotelik dziecięcy jest szczególnym przykładem, ponieważ jego podstawową funkcją nie jest wygląd czy komfort użytkowania, ale ochrona dziecka podczas kolejnego zdarzenia drogowego.

Dlatego rozstrzygnięcie roszczenia wyłącznie na podstawie stwierdzenia „fotelik nie jest pęknięty” może nie odpowiadać rzeczywistemu charakterowi szkody.

Nie oznacza to oczywiście, że każda kolizja automatycznie tworzy obowiązek sfinansowania nowego fotelika. Odpowiedzialność ubezpieczyciela wymaga istnienia szkody pozostającej w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem, a każda sprawa powinna być oceniana indywidualnie. Znaczenie mogą mieć m.in. okoliczności zdarzenia, dokumentacja, rodzaj fotelika oraz instrukcja i zalecenia jego producenta.

I właśnie takie indywidualne podejście postuluje Rzecznik Finansowy.

Co ten spór oznacza dla agentów?

Choć decyzję o wypłacie odszkodowania podejmuje zakład ubezpieczeń, podobne spory szybko trafiają również do agentów. To często właśnie pośrednik jest pierwszą osobą, do której klient zwraca się po odmowie albo z pytaniem, czy stanowisko ubezpieczyciela jest prawidłowe.

Warto więc wiedzieć, że kwestia fotelików nie sprowadza się do prostego schematu: „nie ma pęknięcia, więc nie ma szkody”.

Przy zgłoszeniu może mieć znaczenie zachowanie dokumentacji dotyczącej fotelika, w tym modelu, dowodu zakupu, zdjęć po zdarzeniu czy instrukcji producenta zawierającej informacje o postępowaniu po kolizji lub wypadku.

Agent nie powinien przy tym obiecywać klientowi, że określony koszt na pewno zostanie zwrócony. Może natomiast wskazać, że odmowa nie musi kończyć postępowania, szczególnie jeśli opiera się wyłącznie na braku widocznych uszkodzeń, a zalecenia producenta przemawiają za wymianą produktu.

Rzecznik deklaruje dalsze działania

Sprawa nie kończy się na opublikowaniu stanowiska.

Rzecznik Finansowy zapowiedział, że będzie analizował praktyki rynkowe w tym obszarze i podejmował działania w przypadkach, w których stwierdzi naruszenie praw klientów podmiotów rynku finansowego.

Dla zakładów ubezpieczeń to sygnał, że stosowane procedury dotyczące takich roszczeń mogą znaleźć się pod większą obserwacją. Dla dystrybutorów — kolejny przykład pokazujący, jak szczegółowe kwestie związane z likwidacją szkód mogą później wpływać na ocenę całego produktu i relację klienta z ubezpieczycielem.

Fotelik to tylko przykład szerszego problemu

Spór o wymianę fotelików samochodowych pokazuje coś więcej niż różnicę zdań dotyczącą kilkuset czy kilku tysięcy złotych.

W likwidacji szkód coraz częściej nie wystarczy odpowiedzieć na pytanie, czy przedmiot wygląda na uszkodzony. Trzeba ustalić, czy po zdarzeniu zachował właściwości pozwalające korzystać z niego w taki sam sposób i z takim samym poziomem bezpieczeństwa jak wcześniej.

W przypadku urządzenia, którego zadaniem jest ochrona życia i zdrowia dziecka podczas kolejnego wypadku, ta różnica ma szczególne znaczenie.

Stanowisko Rzecznika Finansowego nie oznacza automatycznej wypłaty za każdy fotelik uczestniczący w kolizji. Jest jednak wyraźnym sygnałem dla rynku, że brak widocznych uszkodzeń nie może być traktowany jako uniwersalny argument zamykający postępowanie likwidacyjne.

Źródła

Współtwórz nową jakość wiedzy o ubezpieczeniach. Zostań autorem!

Dołącz do grona twórców, którzy zmieniają sposób przekazywania informacji w branży ubezpieczeniowej. W Mapie Agentów NEWS stawiamy na głos praktyków.
Jesteś agentem, specjalistą, ekspertem lub przedstawicielem TU? Publikuj artykuły, dziel się doświadczeniem i buduj swoją pozycję na rynku – wszystko w ramach nowoczesnej platformy.
Zyskaj dostęp do systemu jako autor i miej realny wpływ na to, jak wygląda komunikacja i wiedza w branży ubezpieczeń.