Coraz częstsze gwałtowne burze, nawalne opady deszczu, gradobicia i wichury stają się nową rzeczywistością, z którą mierzą się właściciele nieruchomości oraz sektor ubezpieczeniowy. Wraz ze wzrostem liczby szkód pojawia się jednak pytanie, czy problemem są same polisy mieszkaniowe, czy raczej sposób, w jaki są kupowane i aktualizowane. Z perspektywy rynku ubezpieczeniowego odpowiedź jest bardziej złożona.
Jeszcze kilka lat temu szkody spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi miały charakter incydentalny. Dziś stają się jednym z najważniejszych czynników wpływających na rentowność portfeli ubezpieczeń majątkowych. Dane z ostatnich sezonów pokazują, że pojedyncze fronty burzowe potrafią generować dziesiątki tysięcy zgłoszeń szkód w ciągu kilku dni, a straty liczone są w setkach milionów złotych.
Nie oznacza to jednak, że obecne produkty ubezpieczeniowe nie zapewniają odpowiedniej ochrony. Wręcz przeciwnie – większość polis mieszkaniowych dostępnych na polskim rynku obejmuje dziś podstawowe ryzyka związane z żywiołami, takie jak huragan, grad, deszcz nawalny, uderzenie pioruna czy przepięcia. Problem najczęściej pojawia się gdzie indziej – w niedostosowaniu sum ubezpieczenia do rzeczywistej wartości majątku oraz niewystarczającej świadomości klientów dotyczącej zakresu ochrony.
Niedoubezpieczenie – największe ryzyko, którego nie widać
Jednym z najczęściej spotykanych problemów pozostaje niedoubezpieczenie nieruchomości. Wielu właścicieli domów i mieszkań zawarło umowę kilka lat temu, gdy koszty budowy i remontów były znacznie niższe niż obecnie. Tymczasem wzrost cen materiałów budowlanych, robocizny i usług sprawił, że koszt odbudowy tej samej nieruchomości może być dziś nawet o kilkadziesiąt procent wyższy.
Jeżeli suma ubezpieczenia nie odpowiada aktualnym kosztom odtworzenia budynku, wypłacone odszkodowanie może okazać się niewystarczające do jego odbudowy. W praktyce oznacza to konieczność pokrycia części wydatków z własnych środków.
Z perspektywy profesjonalnego doradztwa coroczna weryfikacja sumy ubezpieczenia powinna być dziś standardem, podobnie jak analiza zmian, które zaszły w samej nieruchomości.
Dom sprzed kilku lat to często zupełnie inny majątek
W ostatnich latach wartość wielu nieruchomości znacząco wzrosła nie tylko z powodu cen budowy, ale również dzięki licznym inwestycjom właścicieli.
Instalacje fotowoltaiczne, pompy ciepła, magazyny energii, ładowarki samochodów elektrycznych czy inteligentne systemy zarządzania budynkiem stały się powszechnym elementem wyposażenia domów jednorodzinnych. Każdy z tych elementów zwiększa wartość majątku, jednak sposób objęcia ich ochroną zależy od konstrukcji konkretnego produktu i zapisów ogólnych warunków ubezpieczenia.
W części towarzystw urządzenia te traktowane są jako elementy stałe budynku, w innych wymagają odpowiedniego rozszerzenia ochrony lub uwzględnienia przy ustalaniu sumy ubezpieczenia. To kolejny argument przemawiający za regularnym przeglądem polis.
Nie każda szkoda po burzy oznacza to samo
Jednym z najczęstszych źródeł nieporozumień podczas likwidacji szkód pozostają definicje poszczególnych zdarzeń.
Pojęcia takie jak „powódź”, „zalanie”, „deszcz nawalny”, „cofnięcie się ścieków” czy „podtopienie” nie mają jednolitej definicji obowiązującej dla wszystkich produktów ubezpieczeniowych. Każde towarzystwo określa je w swoich ogólnych warunkach ubezpieczenia.
Oznacza to, że zakres odpowiedzialności może różnić się pomiędzy produktami, mimo że z perspektywy klienta wszystkie opisują podobne skutki intensywnych opadów. Właśnie dlatego analiza OWU pozostaje jednym z najważniejszych elementów profesjonalnego doradztwa ubezpieczeniowego.
Wyłączenia odpowiedzialności nadal mają znaczenie
Rosnąca liczba szkód nie oznacza automatycznej odpowiedzialności ubezpieczyciela w każdej sytuacji.
Zakłady ubezpieczeń nadal stosują wyłączenia odpowiedzialności określone w OWU. Dotyczą one między innymi przypadków, gdy szkoda pozostaje w związku z rażącym niedbalstwem właściciela, niewykonywaniem obowiązków związanych z utrzymaniem nieruchomości lub innymi okolicznościami wskazanymi w warunkach umowy.
Znaczenie mają również obowiązki wynikające z przepisów prawa. Zgodnie z art. 826 Kodeksu cywilnego ubezpieczający powinien – w miarę dostępnych możliwości – podjąć działania zmierzające do ratowania mienia i ograniczenia rozmiaru szkody. W praktyce może to oznaczać konieczność zabezpieczenia budynku przed przewidywanym zagrożeniem, jeżeli jest to możliwe i nie stwarza zagrożenia dla życia lub zdrowia.
O zakupie polisy nie warto decydować w dniu wydania ostrzeżeń
Każdy sezon burzowy pokazuje podobny schemat – zainteresowanie ubezpieczeniami gwałtownie rośnie dopiero wtedy, gdy IMGW publikuje ostrzeżenia o nadchodzących intensywnych opadach lub ryzyku powodzi.
Tymczasem w przypadku ryzyka powodzi wielu ubezpieczycieli stosuje okres karencji, najczęściej wynoszący około 30 dni od zawarcia umowy lub rozszerzenia ochrony. Oznacza to, że zakup polisy bezpośrednio przed spodziewanym zdarzeniem może nie zapewnić ochrony w zakresie szkód powodziowych.
To kolejny przykład pokazujący, że ubezpieczenie nieruchomości powinno być elementem długofalowego zarządzania ryzykiem, a nie reakcją na prognozy pogody.
Czy zmiany klimatu zmienią rynek ubezpieczeń?
Wpływ zmian klimatycznych na sektor ubezpieczeniowy będzie w kolejnych latach coraz bardziej widoczny. Rosnąca liczba szkód katastroficznych wymusza rozwój modeli oceny ryzyka wykorzystujących dane meteorologiczne, analizę geoprzestrzenną czy modele katastroficzne, które pozwalają dokładniej określać podatność nieruchomości na określone zagrożenia.
Można spodziewać się dalszego rozwoju bardziej zindywidualizowanej taryfikacji oraz produktów uwzględniających lokalizację nieruchomości, historię szkód czy ekspozycję na konkretne zjawiska pogodowe. Jednocześnie coraz większego znaczenia będzie nabierała prewencja – zarówno po stronie właścicieli nieruchomości, jak i samych ubezpieczycieli.
Nie oznacza to jednak, że polisy mieszkaniowe nie nadążają za zmianami klimatu. Znacznie większym wyzwaniem pozostaje właściwe dopasowanie ochrony do rzeczywistej wartości majątku oraz regularna aktualizacja zawartych umów.
Rola pośrednika będzie rosła
Zmieniające się warunki klimatyczne sprawiają, że znaczenie profesjonalnego doradztwa w ubezpieczeniach majątkowych będzie systematycznie rosło. Zadaniem pośrednika nie jest już wyłącznie przedstawienie oferty i porównanie składek, lecz także pomoc w prawidłowym określeniu wartości nieruchomości, identyfikacji nowych elementów majątku oraz wyjaśnieniu różnic pomiędzy poszczególnymi zakresami ochrony.
W praktyce to właśnie regularny przegląd polis może okazać się najskuteczniejszym sposobem ograniczenia problemu niedoubezpieczenia i uniknięcia rozczarowania w momencie likwidacji szkody.
W obliczu coraz częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych ubezpieczenie domu lub mieszkania przestaje być jednorazowym zakupem na wiele lat. Staje się procesem wymagającym okresowej aktualizacji, analizy ryzyka i świadomych decyzji. Dla branży ubezpieczeniowej to jedno z największych wyzwań najbliższych lat, ale jednocześnie szansa na umocnienie roli profesjonalnego doradcy, który pomaga klientowi skutecznie chronić jego majątek, a nie tylko sprzedaje polisę.