27 października 2026, 09:43 15 min
InsurTech & AI InsurTech & AI

Ubezpieczenie od halucynacji AI? Takie polisy już istnieją. Nawet 25 mln dolarów ochrony

Sztuczna inteligencja udziela błędnej porady, ujawnia poufne dane albo podejmuje decyzję, która powoduje straty finansowe. Kto za to odpowiada i czy można przenieść takie ryzyko na ubezpieczyciela? Na rynku pojawiły się już polisy stworzone specjalnie z myślą o błędach AI. Amerykańska Armilla oferuje ochronę z deklarowanym limitem sięgającym 25 mln dolarów, a Munich Re, Mosaic Insurance i inni ubezpieczyciele rozwijają własne rozwiązania. To początek nowego segmentu rynku, który może mieć istotne znaczenie również dla polskich agentów, brokerów i zakładów ubezpieczeń.

Halucynacja AI to już nie tylko problem technologiczny

Jeszcze kilka lat temu błędna odpowiedź chatbota była przede wszystkim problemem jakości oprogramowania. Dziś sztuczna inteligencja uczestniczy w procesach, w których pomyłka może prowadzić do rzeczywistej szkody finansowej, naruszenia praw osób trzecich, a nawet odpowiedzialności prawnej przedsiębiorstwa.

Modele AI analizują dokumenty, przygotowują rekomendacje, wspierają obsługę klientów i podejmowanie decyzji biznesowych. Coraz częściej pojawiają się również autonomiczni agenci AI, którzy nie tylko generują odpowiedzi, ale mogą wykonywać określone czynności w systemach informatycznych.

Problem polega na tym, że nawet zaawansowany model może wygenerować informację niezgodną z rzeczywistością, błędnie zinterpretować polecenie lub podjąć działanie niezgodne z oczekiwaniami użytkownika.

W języku technologicznym mówi się o halucynacjach AI. Z perspektywy ubezpieczeniowej ważniejsze jest jednak inne pytanie: czy taki błąd doprowadził do szkody, za którą ktoś ponosi odpowiedzialność?

Sama nieprawidłowa odpowiedź nie oznacza jeszcze powstania roszczenia. Jeżeli jednak przedsiębiorstwo wykorzysta ją w procesie świadczenia usług, podejmowania decyzji lub realizacji zobowiązań, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza konieczność poprawienia błędnego wyniku.

To właśnie dla takich sytuacji zaczynają powstawać dedykowane produkty ubezpieczeniowe.

Armilla AI. Do 25 mln dolarów ochrony przed błędami sztucznej inteligencji

Jednym z najbardziej interesujących przykładów jest Armilla AI, firma specjalizująca się w ocenie i ubezpieczaniu ryzyk związanych ze sztuczną inteligencją.

W kwietniu 2025 roku Armilla, we współpracy z Chaucer, wprowadziła samodzielny produkt AI Liability Insurance, oparty na pojemności ubezpieczeniowej rynku Lloyd’s.

W styczniu 2026 roku firma poinformowała o zwiększeniu dostępnych limitów do 25 mln dolarów na ubezpieczonego. Deklarowany limit dla pojedynczego modelu AI wynosi do 5 mln dolarów.

Co istotne, nie jest to tradycyjna polisa cyber z dodatkowym rozszerzeniem dotyczącym sztucznej inteligencji. Produkt zaprojektowano specjalnie z myślą o odpowiedzialności wynikającej z działania systemów AI.

Zgodnie z informacjami przedstawianymi przez Armilla zakres może obejmować między innymi:

  • straty finansowe osób trzecich wynikające z błędów modeli AI, w tym halucynacji i nieprawidłowych wyników;
  • roszczenia związane z treściami generowanymi przez AI, w tym naruszeniem poufności, ujawnieniem tajemnic przedsiębiorstwa czy zniesławieniem;
  • błędne działania autonomicznych agentów AI, w tym niewłaściwe decyzje i brak przekazania sprawy do człowieka;
  • określone przypadki niezamierzonego ujawnienia danych przez model, nawet bez klasycznego cyberataku;
  • szkody w mieniu osób trzecich spowodowane nieprawidłowym działaniem systemu AI.

Armilla wskazuje również możliwość objęcia ochroną określonych kosztów obrony w postępowaniach regulacyjnych oraz kar, o ile ich ubezpieczenie jest prawnie dopuszczalne.

To ważne zastrzeżenie. Nie oznacza ono, że każda kara administracyjna, w szczególności wynikająca z przepisów europejskich, może zostać pokryta z polisy.

Produkt jest dystrybuowany za pośrednictwem licencjonowanych brokerów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Deklarowane 25 mln dolarów stanowi maksymalną dostępną pojemność, a nie standardową sumę ubezpieczenia każdej zawieranej umowy.

Munich Re i Mosaic Insurance. Ubezpieczenie skuteczności modelu AI

Nie wszystkie nowe produkty koncentrują się na klasycznej odpowiedzialności cywilnej.

26 lutego 2026 roku Mosaic Insurance ogłosił współpracę z Munich Re w zakresie rozwiązania Mosaic x aiSure. Produkt ma chronić dostawców i twórców systemów AI przed określonymi stratami finansowymi wynikającymi z niespełnienia przez model uzgodnionych parametrów działania.

Początkowa pojemność ubezpieczeniowa wynosi do 15 mln euro, dolarów amerykańskich lub dolarów kanadyjskich, zależnie od waluty umowy.

Na czym polega różnica?

W klasycznym ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej punktem wyjścia jest zwykle roszczenie osoby trzeciej oraz odpowiedzialność ubezpieczonego za szkodę.

W rozwiązaniu opartym na parametrach skuteczności AI kluczowe znaczenie ma natomiast to, czy model osiągnął wcześniej zdefiniowany poziom działania.

Przykładowo dostawca technologii może zobowiązać się, że jego system będzie osiągał określony poziom poprawności klasyfikacji dokumentów. Jeżeli wynik okaże się niższy od uzgodnionego progu, mogą powstać konsekwencje finansowe objęte odpowiednio skonstruowaną ochroną.

To przykład hipotetyczny ilustrujący mechanizm, a nie opis konkretnej szkody lub automatycznej wypłaty z produktu aiSure.

Mosaic określa konstrukcję produktu jako zbliżoną do parametrycznej. Weryfikacja opiera się na mierzalnych danych dotyczących działania modelu, co ma umożliwiać sprawniejsze rozpatrywanie roszczeń.

Z perspektywy rynku ubezpieczeniowego jest to interesująca zmiana. Przedmiotem oceny staje się nie tylko działalność przedsiębiorstwa, lecz także jakość i przewidywalność konkretnego systemu technologicznego.

HSB wprowadza ochronę AI dla małych i średnich firm

Kolejny przykład pokazuje, że ubezpieczenia odpowiedzialności związanej z AI nie muszą być przeznaczone wyłącznie dla producentów zaawansowanego oprogramowania.

18 marca 2026 roku HSB, należący do grupy Munich Re, zaprezentował AI Liability Insurance skierowane do małych i średnich przedsiębiorstw.

Produkt ma odpowiadać na ryzyka związane z wykorzystywaniem sztucznej inteligencji w codziennej działalności gospodarczej.

Zakres obejmuje określone roszczenia dotyczące szkód osobowych, rzeczowych oraz naruszeń praw osobistych i praw związanych z reklamą.

HSB wskazuje między innymi sytuacje, w których błędne instrukcje wygenerowane przez AI prowadzą do uszkodzenia mienia, a treści przygotowane przy pomocy generatywnej sztucznej inteligencji naruszają cudze prawa autorskie.

To istotne, ponieważ przedsiębiorstwo nie musi samodzielnie tworzyć modelu AI, aby ponosić ryzyko związane z jego wykorzystaniem.

Może korzystać z gotowego rozwiązania dostarczonego przez zewnętrzną firmę, a mimo to zostać adresatem roszczenia wynikającego ze sposobu zastosowania technologii.

HSB przewiduje udostępnianie ochrony poprzez współpracujących ubezpieczycieli, jako element polis dla przedsiębiorstw. W komunikacie z marca zaznaczono, że wdrożenie wymaga odpowiednich zgód regulatorów. Nie należy zatem utożsamiać ogłoszenia produktu z jego automatyczną dostępnością we wszystkich stanach USA.

Testudo. Kolejne miliony dolarów na ryzyka generatywnej AI

Na rozwój tego segmentu wskazuje również działalność Testudo, firmy oferującej dedykowane ubezpieczenia odpowiedzialności związanej z generatywną sztuczną inteligencją.

W lutym 2026 roku Testudo poinformowało o zwiększeniu dostępnej pojemności ubezpieczeniowej do 9,25 mln dolarów na ubezpieczonego.

Ochrona jest wspierana przez uczestników rynku Lloyd’s, w tym syndykaty Apollo, Atrium i QBE.

Produkt koncentruje się na roszczeniach osób trzecich wynikających z działania systemów generatywnej AI, między innymi w związku ze stratami finansowymi, naruszeniem praw własności intelektualnej, zniesławieniem czy ujawnieniem danych.

Pojawienie się kolejnego wyspecjalizowanego rozwiązania pokazuje, że ryzyka generatywnej AI zaczynają być traktowane jako możliwy do wyodrębnienia przedmiot ochrony ubezpieczeniowej.

Nie oznacza to jeszcze, że istnieją dostatecznie długie szeregi danych szkodowych pozwalające ocenić rentowność całego segmentu. Jest to nadal stosunkowo młody rynek, a jego rozwój będzie zależał między innymi od doświadczeń szkodowych, orzecznictwa i możliwości technicznej oceny modeli.

Tradycyjne OC i cyber mogą nie wystarczyć

Rozwój dedykowanych produktów rodzi pytanie o zakres ochrony oferowanej przez istniejące ubezpieczenia.

Przedsiębiorstwa technologiczne korzystają między innymi z OC zawodowego, ubezpieczeń odpowiedzialności za błędy i zaniechania technologiczne (Tech E&O) oraz polis cyber.

Nie oznacza to jednak, że każde z tych rozwiązań automatycznie obejmuje szkody spowodowane przez AI.

Ubezpieczenie cyber może odpowiadać na określone zdarzenia związane z bezpieczeństwem systemów informatycznych i danych. Tymczasem model AI może ujawnić poufną informację bez włamania, złośliwego oprogramowania czy naruszenia zabezpieczeń.

Podobnie polisa OC zawodowego może obejmować określone błędy w świadczeniu usług, ale jej zastosowanie do autonomicznych decyzji AI zależy od definicji działalności ubezpieczonej, zakresu odpowiedzialności, wyłączeń i pozostałych warunków umowy.

W przypadku rozwiązań AI szczególnie istotne stają się czyste straty finansowe, odpowiedzialność kontraktowa, naruszenia praw własności intelektualnej oraz szkody wynikające z nieprawidłowych informacji.

Nie można również pomijać problemu nakładania się zakresów ochrony. Jedno zdarzenie może potencjalnie dotyczyć kilku polis, ale jednocześnie nie spełniać wszystkich warunków odpowiedzialności żadnego z ubezpieczycieli.

Dlatego samo stwierdzenie, że firma posiada ubezpieczenie OC i cyber, nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy jest chroniona przed skutkami błędnego działania sztucznej inteligencji.

Polska branża ubezpieczeniowa. Czy jesteśmy gotowi na nowe ryzyko?

Na polskim rynku nie udało się potwierdzić powszechnie dostępnego, samodzielnego produktu o zakresie porównywalnym z rozwiązaniami Armilla czy Testudo, w którym halucynacje modeli AI i błędy autonomicznych agentów byłyby wyraźnie wskazanymi ryzykami objętymi ochroną.

Nie oznacza to, że polskie przedsiębiorstwa pozostają całkowicie bez możliwości zabezpieczenia takich ekspozycji.

Część ryzyk może mieścić się w odpowiednio skonstruowanym OC zawodowym, technologicznym lub ubezpieczeniu cyber. W przypadku bardziej złożonych przedsięwzięć możliwe jest również poszukiwanie indywidualnej ochrony na międzynarodowym rynku ubezpieczeniowym.

Każdorazowo konieczne jest jednak potwierdzenie dostępności oferty, jej zgodności z wymogami właściwego prawa oraz zakresu odpowiedzialności wynikającego z konkretnej umowy.

Warto zauważyć, że problem dotyczy nie tylko przedsiębiorstw technologicznych.

Z rozwiązań AI korzystają już kancelarie prawne, biura rachunkowe, podmioty medyczne, firmy doradcze, instytucje finansowe oraz przedsiębiorstwa handlowe i usługowe.

Każda z tych branż wykorzystuje sztuczną inteligencję w nieco inny sposób, a zatem generuje odmienny profil ryzyka.

Inna będzie ekspozycja firmy wykorzystującej AI do przygotowywania materiałów marketingowych, a inna przedsiębiorstwa, którego system automatycznie analizuje dokumenty i przygotowuje rekomendacje mające wpływ na decyzje finansowe.

Dla polskich ubezpieczycieli wyzwaniem może być nie tylko skonstruowanie odpowiedniego produktu, ale przede wszystkim opracowanie metod oceny ryzyka.

Jak wycenić odpowiedzialność za model, którego zachowanie może zmieniać się po aktualizacji? Jak ocenić skuteczność zabezpieczeń przed halucynacjami? Jak ustalić związek przyczynowy między błędnym wynikiem systemu a szkodą?

To pytania, na które tradycyjne dane szkodowe mogą nie dostarczać wystarczających odpowiedzi.

EIOPA: halucynacje należą do najważniejszych ryzyk AI dla ubezpieczycieli

Skala problemu staje się szczególnie widoczna w danych europejskiego nadzoru ubezpieczeniowego.

W opublikowanym 2 lutego 2026 roku raporcie EIOPA dotyczącym wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji przeanalizowano odpowiedzi 347 zakładów ubezpieczeń z 25 państw europejskich.

Z badania wynika, że 65% ankietowanych ubezpieczycieli już aktywnie wykorzystywało generatywną AI, choć wiele zastosowań pozostawało na etapie testów i wdrożeń pilotażowych.

Co szczególnie istotne, halucynacje i nieprawidłowe wyniki modeli znalazły się na pierwszym miejscu wśród ryzyk wskazywanych przez ubezpieczycieli. Kolejne obszary obaw dotyczyły cyberbezpieczeństwa i ochrony danych.

To ważny sygnał dla całego rynku.

Ubezpieczyciele nie tylko mogą oferować ochronę przed skutkami błędów AI. Sami również wykorzystują tę technologię w procesach, od których zależy jakość świadczonych usług.

Dotyczy to między innymi obsługi klientów, likwidacji szkód, analizy dokumentów oraz wspierania decyzji biznesowych.

W praktyce oznacza to, że ryzyko błędów AI może występować po obu stronach rynku: u przedsiębiorstw poszukujących ochrony i w działalności samych zakładów ubezpieczeń.

AI w pracy agenta. Kto odpowie za błędną interpretację OWU?

Z perspektywy polskich agentów i multiagentów szczególnie interesujący jest rozwój narzędzi AI wspierających codzienną dystrybucję ubezpieczeń.

Sztuczna inteligencja może pomagać w analizie ogólnych warunków ubezpieczenia, porównywaniu produktów, przygotowywaniu dokumentów, identyfikowaniu potrzeb klientów czy obsłudze zapytań.

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, w której agent korzysta z narzędzia AI do porównania zakresów ochrony dwóch produktów.

System błędnie interpretuje wyłączenie odpowiedzialności i wskazuje, że określone ryzyko jest objęte ochroną. Agent wykorzystuje tę informację podczas rozmowy z klientem, który następnie zawiera umowę.

Dopiero po wystąpieniu szkody okazuje się, że polisa nie obejmuje danego zdarzenia.

W takiej sytuacji powstaje kilka istotnych pytań.

Czy agent dochował wymaganej staranności przy wykonywaniu czynności agencyjnych? Czy zweryfikował wynik wygenerowany przez system? Czy błąd wynikał z nieprawidłowego działania narzędzia, niewłaściwych danych wejściowych czy sposobu jego wykorzystania?

Nie bez znaczenia pozostają również zasady odpowiedzialności wynikające z przepisów o dystrybucji ubezpieczeń, umów z dostawcą technologii i warunków posiadanych polis OC.

W polskich realiach należy dodatkowo rozróżnić odpowiedzialność agenta wykonującego czynności na rzecz zakładu ubezpieczeń od odpowiedzialności agenta oferującego ubezpieczenia uzupełniające oraz multiagenta. Samo wykorzystanie narzędzia AI nie zmienia automatycznie ustawowego podziału odpowiedzialności.

W tym kontekście ubezpieczenie odpowiedzialności dostawcy technologii może stać się istotnym elementem zarządzania ryzykiem, ale nie zastępuje obowiązków dystrybutora wobec klienta.

Dla multiagencji wdrażających własne rozwiązania AI pojawia się dodatkowe zagadnienie: czy dostawca systemu posiada ochronę obejmującą szkody spowodowane błędnym działaniem modelu i jakie zasady odpowiedzialności przewidziano w umowie?

Nowy obszar dla brokerów i agentów specjalizujących się w ryzykach przedsiębiorstw

Rozwój ubezpieczeń AI może w przyszłości stworzyć nową przestrzeń do specjalizacji w dystrybucji.

Nie chodzi jednak o dodanie kolejnego produktu do oferty, ale o zmianę sposobu analizowania działalności przedsiębiorstwa.

Dotychczas przy ocenie potrzeb klienta biznesowego agent lub broker koncentrował się między innymi na rodzaju prowadzonej działalności, wartości majątku, odpowiedzialności zawodowej, ryzykach cybernetycznych czy przerwach w działalności.

Coraz częściej istotne może być również ustalenie, w jakim zakresie przedsiębiorstwo wykorzystuje sztuczną inteligencję.

Czy AI jedynie wspiera pracowników w przygotowywaniu treści? Czy analizuje dane klientów? Czy jej rekomendacje wpływają na decyzje finansowe? A może autonomiczny system wykonuje czynności bez każdorazowej akceptacji człowieka?

Odpowiedzi na te pytania mogą mieć znaczenie zarówno dla oceny istniejącej ochrony, jak i identyfikacji potencjalnych luk.

Szczególnie ważne będzie rozróżnienie przedsiębiorstw tworzących systemy AI od firm, które jedynie wykorzystują gotowe narzędzia. W obu przypadkach źródła odpowiedzialności i potrzeby ubezpieczeniowe mogą być inne.

Można również oczekiwać, że wraz z rozwojem tego segmentu większego znaczenia nabiorą dokumentacja techniczna, audyty modeli, zasady nadzoru człowieka nad decyzjami AI oraz procedury reagowania na błędy.

Nie są to wyłącznie kwestie technologiczne. Mogą stać się elementami procesu underwritingowego, podobnie jak dziś zabezpieczenia informatyczne i procedury zarządzania ryzykiem wpływają na ocenę części ekspozycji cyber.

Czy AI Act przyspieszy rozwój takich ubezpieczeń?

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na rynek jest europejskie rozporządzenie AI Act.

Regulacja wprowadza obowiązki dotyczące między innymi określonych zastosowań sztucznej inteligencji, zarządzania ryzykiem, dokumentacji, przejrzystości i nadzoru nad systemami. Poszczególne wymagania podlegają zróżnicowanym terminom stosowania, dlatego nie można traktować wszystkich obowiązków jako jednocześnie obowiązujących od jednej daty.

AI Act nie ustanawia powszechnego obowiązku wykupienia ubezpieczenia odpowiedzialności za działanie sztucznej inteligencji.

Może jednak pośrednio zwiększać zainteresowanie taką ochroną. Przedsiębiorstwa wdrażające systemy AI będą musiały w większym stopniu analizować ryzyka prawne, operacyjne i finansowe wynikające z ich stosowania.

Z perspektywy ubezpieczeniowej szczególnie istotne będzie rozróżnienie odpowiedzialności odszkodowawczej, kosztów obrony prawnej oraz administracyjnych kar pieniężnych.

Każdy z tych elementów wymaga odrębnej oceny prawnej i ubezpieczeniowej. Sam fakt, że zagraniczny produkt wymienia naruszenia regulacji AI wśród potencjalnych obszarów ochrony, nie przesądza o możliwości ubezpieczenia wszystkich sankcji w Polsce.

Czy polisy od halucynacji AI staną się nowym standardem?

Rozwój ofert Armilla, Mosaic Insurance, Munich Re, HSB i Testudo pokazuje, że rynek zaczyna traktować błędy sztucznej inteligencji jako ryzyko, które można identyfikować, analizować i w określonym zakresie ubezpieczać.

Nie oznacza to jednak, że każdy błąd AI będzie skutkował wypłatą odszkodowania.

Ochrona nadal zależy od warunków umowy, charakteru zdarzenia, odpowiedzialności ubezpieczonego, limitów i wyłączeń. W przypadku produktów opartych na skuteczności modelu znaczenie mają również uzgodnione parametry jego działania.

Dla polskiego rynku najważniejszy wniosek jest szerszy niż sama dostępność nowych polis.

Sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie narzędziem usprawniającym pracę ubezpieczycieli i pośredników. Staje się także źródłem nowych rodzajów odpowiedzialności, które mogą wymagać odrębnych rozwiązań ubezpieczeniowych.

Dla agentów i brokerów oznacza to potrzebę coraz lepszego rozumienia sposobu wykorzystania AI przez klientów biznesowych. Dla zakładów ubezpieczeń – konieczność rozwoju metod oceny ryzyka i dostosowywania zakresów ochrony do zmieniających się realiów technologicznych.

Pytanie nie brzmi już wyłącznie, czy można ubezpieczyć błędy sztucznej inteligencji. Pierwsze produkty pokazują, że jest to możliwe. Znacznie ważniejsze staje się ustalenie, które skutki tych błędów można skutecznie objąć ochroną i kto powinien ponosić odpowiedzialność, gdy AI zawiedzie.

Źródła

Posłuchaj artykuł
0:00 / 0:00

Czyta głos wygenerowany przez AI

Ubezpieczenie od halucynacji AI? Takie polisy już istnieją. Nawet 25 mln dolarów ochrony

Sztuczna inteligencja udziela błędnej porady, ujawnia poufne dane albo podejmuje decyzję, która powoduje straty finansowe. Kto za to odpowiada i czy można przenieść takie ryzyko na ubezpieczyciela? Na rynku pojawiły się już polisy stworzone specjalnie z myślą o błędach AI. Amerykańska Armilla oferuje ochronę z deklarowanym limitem sięgającym 25 mln dolarów, a Munich Re, Mosaic Insurance i inni ubezpieczyciele rozwijają własne rozwiązania. To początek nowego segmentu rynku, który może mieć istotne znaczenie również dla polskich agentów, brokerów i zakładów ubezpieczeń.

Halucynacja AI to już nie tylko problem technologiczny

Jeszcze kilka lat temu błędna odpowiedź chatbota była przede wszystkim problemem jakości oprogramowania. Dziś sztuczna inteligencja uczestniczy w procesach, w których pomyłka może prowadzić do rzeczywistej szkody finansowej, naruszenia praw osób trzecich, a nawet odpowiedzialności prawnej przedsiębiorstwa.

Modele AI analizują dokumenty, przygotowują rekomendacje, wspierają obsługę klientów i podejmowanie decyzji biznesowych. Coraz częściej pojawiają się również autonomiczni agenci AI, którzy nie tylko generują odpowiedzi, ale mogą wykonywać określone czynności w systemach informatycznych.

Problem polega na tym, że nawet zaawansowany model może wygenerować informację niezgodną z rzeczywistością, błędnie zinterpretować polecenie lub podjąć działanie niezgodne z oczekiwaniami użytkownika.

W języku technologicznym mówi się o halucynacjach AI. Z perspektywy ubezpieczeniowej ważniejsze jest jednak inne pytanie: czy taki błąd doprowadził do szkody, za którą ktoś ponosi odpowiedzialność?

Sama nieprawidłowa odpowiedź nie oznacza jeszcze powstania roszczenia. Jeżeli jednak przedsiębiorstwo wykorzysta ją w procesie świadczenia usług, podejmowania decyzji lub realizacji zobowiązań, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza konieczność poprawienia błędnego wyniku.

To właśnie dla takich sytuacji zaczynają powstawać dedykowane produkty ubezpieczeniowe.

Armilla AI. Do 25 mln dolarów ochrony przed błędami sztucznej inteligencji

Jednym z najbardziej interesujących przykładów jest Armilla AI, firma specjalizująca się w ocenie i ubezpieczaniu ryzyk związanych ze sztuczną inteligencją.

W kwietniu 2025 roku Armilla, we współpracy z Chaucer, wprowadziła samodzielny produkt AI Liability Insurance, oparty na pojemności ubezpieczeniowej rynku Lloyd’s.

W styczniu 2026 roku firma poinformowała o zwiększeniu dostępnych limitów do 25 mln dolarów na ubezpieczonego. Deklarowany limit dla pojedynczego modelu AI wynosi do 5 mln dolarów.

Co istotne, nie jest to tradycyjna polisa cyber z dodatkowym rozszerzeniem dotyczącym sztucznej inteligencji. Produkt zaprojektowano specjalnie z myślą o odpowiedzialności wynikającej z działania systemów AI.

Zgodnie z informacjami przedstawianymi przez Armilla zakres może obejmować między innymi:

  • straty finansowe osób trzecich wynikające z błędów modeli AI, w tym halucynacji i nieprawidłowych wyników;
  • roszczenia związane z treściami generowanymi przez AI, w tym naruszeniem poufności, ujawnieniem tajemnic przedsiębiorstwa czy zniesławieniem;
  • błędne działania autonomicznych agentów AI, w tym niewłaściwe decyzje i brak przekazania sprawy do człowieka;
  • określone przypadki niezamierzonego ujawnienia danych przez model, nawet bez klasycznego cyberataku;
  • szkody w mieniu osób trzecich spowodowane nieprawidłowym działaniem systemu AI.

Armilla wskazuje również możliwość objęcia ochroną określonych kosztów obrony w postępowaniach regulacyjnych oraz kar, o ile ich ubezpieczenie jest prawnie dopuszczalne.

To ważne zastrzeżenie. Nie oznacza ono, że każda kara administracyjna, w szczególności wynikająca z przepisów europejskich, może zostać pokryta z polisy.

Produkt jest dystrybuowany za pośrednictwem licencjonowanych brokerów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Deklarowane 25 mln dolarów stanowi maksymalną dostępną pojemność, a nie standardową sumę ubezpieczenia każdej zawieranej umowy.

Munich Re i Mosaic Insurance. Ubezpieczenie skuteczności modelu AI

Nie wszystkie nowe produkty koncentrują się na klasycznej odpowiedzialności cywilnej.

26 lutego 2026 roku Mosaic Insurance ogłosił współpracę z Munich Re w zakresie rozwiązania Mosaic x aiSure. Produkt ma chronić dostawców i twórców systemów AI przed określonymi stratami finansowymi wynikającymi z niespełnienia przez model uzgodnionych parametrów działania.

Początkowa pojemność ubezpieczeniowa wynosi do 15 mln euro, dolarów amerykańskich lub dolarów kanadyjskich, zależnie od waluty umowy.

Na czym polega różnica?

W klasycznym ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej punktem wyjścia jest zwykle roszczenie osoby trzeciej oraz odpowiedzialność ubezpieczonego za szkodę.

W rozwiązaniu opartym na parametrach skuteczności AI kluczowe znaczenie ma natomiast to, czy model osiągnął wcześniej zdefiniowany poziom działania.

Przykładowo dostawca technologii może zobowiązać się, że jego system będzie osiągał określony poziom poprawności klasyfikacji dokumentów. Jeżeli wynik okaże się niższy od uzgodnionego progu, mogą powstać konsekwencje finansowe objęte odpowiednio skonstruowaną ochroną.

To przykład hipotetyczny ilustrujący mechanizm, a nie opis konkretnej szkody lub automatycznej wypłaty z produktu aiSure.

Mosaic określa konstrukcję produktu jako zbliżoną do parametrycznej. Weryfikacja opiera się na mierzalnych danych dotyczących działania modelu, co ma umożliwiać sprawniejsze rozpatrywanie roszczeń.

Z perspektywy rynku ubezpieczeniowego jest to interesująca zmiana. Przedmiotem oceny staje się nie tylko działalność przedsiębiorstwa, lecz także jakość i przewidywalność konkretnego systemu technologicznego.

HSB wprowadza ochronę AI dla małych i średnich firm

Kolejny przykład pokazuje, że ubezpieczenia odpowiedzialności związanej z AI nie muszą być przeznaczone wyłącznie dla producentów zaawansowanego oprogramowania.

18 marca 2026 roku HSB, należący do grupy Munich Re, zaprezentował AI Liability Insurance skierowane do małych i średnich przedsiębiorstw.

Produkt ma odpowiadać na ryzyka związane z wykorzystywaniem sztucznej inteligencji w codziennej działalności gospodarczej.

Zakres obejmuje określone roszczenia dotyczące szkód osobowych, rzeczowych oraz naruszeń praw osobistych i praw związanych z reklamą.

HSB wskazuje między innymi sytuacje, w których błędne instrukcje wygenerowane przez AI prowadzą do uszkodzenia mienia, a treści przygotowane przy pomocy generatywnej sztucznej inteligencji naruszają cudze prawa autorskie.

To istotne, ponieważ przedsiębiorstwo nie musi samodzielnie tworzyć modelu AI, aby ponosić ryzyko związane z jego wykorzystaniem.

Może korzystać z gotowego rozwiązania dostarczonego przez zewnętrzną firmę, a mimo to zostać adresatem roszczenia wynikającego ze sposobu zastosowania technologii.

HSB przewiduje udostępnianie ochrony poprzez współpracujących ubezpieczycieli, jako element polis dla przedsiębiorstw. W komunikacie z marca zaznaczono, że wdrożenie wymaga odpowiednich zgód regulatorów. Nie należy zatem utożsamiać ogłoszenia produktu z jego automatyczną dostępnością we wszystkich stanach USA.

Testudo. Kolejne miliony dolarów na ryzyka generatywnej AI

Na rozwój tego segmentu wskazuje również działalność Testudo, firmy oferującej dedykowane ubezpieczenia odpowiedzialności związanej z generatywną sztuczną inteligencją.

W lutym 2026 roku Testudo poinformowało o zwiększeniu dostępnej pojemności ubezpieczeniowej do 9,25 mln dolarów na ubezpieczonego.

Ochrona jest wspierana przez uczestników rynku Lloyd’s, w tym syndykaty Apollo, Atrium i QBE.

Produkt koncentruje się na roszczeniach osób trzecich wynikających z działania systemów generatywnej AI, między innymi w związku ze stratami finansowymi, naruszeniem praw własności intelektualnej, zniesławieniem czy ujawnieniem danych.

Pojawienie się kolejnego wyspecjalizowanego rozwiązania pokazuje, że ryzyka generatywnej AI zaczynają być traktowane jako możliwy do wyodrębnienia przedmiot ochrony ubezpieczeniowej.

Nie oznacza to jeszcze, że istnieją dostatecznie długie szeregi danych szkodowych pozwalające ocenić rentowność całego segmentu. Jest to nadal stosunkowo młody rynek, a jego rozwój będzie zależał między innymi od doświadczeń szkodowych, orzecznictwa i możliwości technicznej oceny modeli.

Tradycyjne OC i cyber mogą nie wystarczyć

Rozwój dedykowanych produktów rodzi pytanie o zakres ochrony oferowanej przez istniejące ubezpieczenia.

Przedsiębiorstwa technologiczne korzystają między innymi z OC zawodowego, ubezpieczeń odpowiedzialności za błędy i zaniechania technologiczne (Tech E&O) oraz polis cyber.

Nie oznacza to jednak, że każde z tych rozwiązań automatycznie obejmuje szkody spowodowane przez AI.

Ubezpieczenie cyber może odpowiadać na określone zdarzenia związane z bezpieczeństwem systemów informatycznych i danych. Tymczasem model AI może ujawnić poufną informację bez włamania, złośliwego oprogramowania czy naruszenia zabezpieczeń.

Podobnie polisa OC zawodowego może obejmować określone błędy w świadczeniu usług, ale jej zastosowanie do autonomicznych decyzji AI zależy od definicji działalności ubezpieczonej, zakresu odpowiedzialności, wyłączeń i pozostałych warunków umowy.

W przypadku rozwiązań AI szczególnie istotne stają się czyste straty finansowe, odpowiedzialność kontraktowa, naruszenia praw własności intelektualnej oraz szkody wynikające z nieprawidłowych informacji.

Nie można również pomijać problemu nakładania się zakresów ochrony. Jedno zdarzenie może potencjalnie dotyczyć kilku polis, ale jednocześnie nie spełniać wszystkich warunków odpowiedzialności żadnego z ubezpieczycieli.

Dlatego samo stwierdzenie, że firma posiada ubezpieczenie OC i cyber, nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy jest chroniona przed skutkami błędnego działania sztucznej inteligencji.

Polska branża ubezpieczeniowa. Czy jesteśmy gotowi na nowe ryzyko?

Na polskim rynku nie udało się potwierdzić powszechnie dostępnego, samodzielnego produktu o zakresie porównywalnym z rozwiązaniami Armilla czy Testudo, w którym halucynacje modeli AI i błędy autonomicznych agentów byłyby wyraźnie wskazanymi ryzykami objętymi ochroną.

Nie oznacza to, że polskie przedsiębiorstwa pozostają całkowicie bez możliwości zabezpieczenia takich ekspozycji.

Część ryzyk może mieścić się w odpowiednio skonstruowanym OC zawodowym, technologicznym lub ubezpieczeniu cyber. W przypadku bardziej złożonych przedsięwzięć możliwe jest również poszukiwanie indywidualnej ochrony na międzynarodowym rynku ubezpieczeniowym.

Każdorazowo konieczne jest jednak potwierdzenie dostępności oferty, jej zgodności z wymogami właściwego prawa oraz zakresu odpowiedzialności wynikającego z konkretnej umowy.

Warto zauważyć, że problem dotyczy nie tylko przedsiębiorstw technologicznych.

Z rozwiązań AI korzystają już kancelarie prawne, biura rachunkowe, podmioty medyczne, firmy doradcze, instytucje finansowe oraz przedsiębiorstwa handlowe i usługowe.

Każda z tych branż wykorzystuje sztuczną inteligencję w nieco inny sposób, a zatem generuje odmienny profil ryzyka.

Inna będzie ekspozycja firmy wykorzystującej AI do przygotowywania materiałów marketingowych, a inna przedsiębiorstwa, którego system automatycznie analizuje dokumenty i przygotowuje rekomendacje mające wpływ na decyzje finansowe.

Dla polskich ubezpieczycieli wyzwaniem może być nie tylko skonstruowanie odpowiedniego produktu, ale przede wszystkim opracowanie metod oceny ryzyka.

Jak wycenić odpowiedzialność za model, którego zachowanie może zmieniać się po aktualizacji? Jak ocenić skuteczność zabezpieczeń przed halucynacjami? Jak ustalić związek przyczynowy między błędnym wynikiem systemu a szkodą?

To pytania, na które tradycyjne dane szkodowe mogą nie dostarczać wystarczających odpowiedzi.

EIOPA: halucynacje należą do najważniejszych ryzyk AI dla ubezpieczycieli

Skala problemu staje się szczególnie widoczna w danych europejskiego nadzoru ubezpieczeniowego.

W opublikowanym 2 lutego 2026 roku raporcie EIOPA dotyczącym wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji przeanalizowano odpowiedzi 347 zakładów ubezpieczeń z 25 państw europejskich.

Z badania wynika, że 65% ankietowanych ubezpieczycieli już aktywnie wykorzystywało generatywną AI, choć wiele zastosowań pozostawało na etapie testów i wdrożeń pilotażowych.

Co szczególnie istotne, halucynacje i nieprawidłowe wyniki modeli znalazły się na pierwszym miejscu wśród ryzyk wskazywanych przez ubezpieczycieli. Kolejne obszary obaw dotyczyły cyberbezpieczeństwa i ochrony danych.

To ważny sygnał dla całego rynku.

Ubezpieczyciele nie tylko mogą oferować ochronę przed skutkami błędów AI. Sami również wykorzystują tę technologię w procesach, od których zależy jakość świadczonych usług.

Dotyczy to między innymi obsługi klientów, likwidacji szkód, analizy dokumentów oraz wspierania decyzji biznesowych.

W praktyce oznacza to, że ryzyko błędów AI może występować po obu stronach rynku: u przedsiębiorstw poszukujących ochrony i w działalności samych zakładów ubezpieczeń.

AI w pracy agenta. Kto odpowie za błędną interpretację OWU?

Z perspektywy polskich agentów i multiagentów szczególnie interesujący jest rozwój narzędzi AI wspierających codzienną dystrybucję ubezpieczeń.

Sztuczna inteligencja może pomagać w analizie ogólnych warunków ubezpieczenia, porównywaniu produktów, przygotowywaniu dokumentów, identyfikowaniu potrzeb klientów czy obsłudze zapytań.

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, w której agent korzysta z narzędzia AI do porównania zakresów ochrony dwóch produktów.

System błędnie interpretuje wyłączenie odpowiedzialności i wskazuje, że określone ryzyko jest objęte ochroną. Agent wykorzystuje tę informację podczas rozmowy z klientem, który następnie zawiera umowę.

Dopiero po wystąpieniu szkody okazuje się, że polisa nie obejmuje danego zdarzenia.

W takiej sytuacji powstaje kilka istotnych pytań.

Czy agent dochował wymaganej staranności przy wykonywaniu czynności agencyjnych? Czy zweryfikował wynik wygenerowany przez system? Czy błąd wynikał z nieprawidłowego działania narzędzia, niewłaściwych danych wejściowych czy sposobu jego wykorzystania?

Nie bez znaczenia pozostają również zasady odpowiedzialności wynikające z przepisów o dystrybucji ubezpieczeń, umów z dostawcą technologii i warunków posiadanych polis OC.

W polskich realiach należy dodatkowo rozróżnić odpowiedzialność agenta wykonującego czynności na rzecz zakładu ubezpieczeń od odpowiedzialności agenta oferującego ubezpieczenia uzupełniające oraz multiagenta. Samo wykorzystanie narzędzia AI nie zmienia automatycznie ustawowego podziału odpowiedzialności.

W tym kontekście ubezpieczenie odpowiedzialności dostawcy technologii może stać się istotnym elementem zarządzania ryzykiem, ale nie zastępuje obowiązków dystrybutora wobec klienta.

Dla multiagencji wdrażających własne rozwiązania AI pojawia się dodatkowe zagadnienie: czy dostawca systemu posiada ochronę obejmującą szkody spowodowane błędnym działaniem modelu i jakie zasady odpowiedzialności przewidziano w umowie?

Nowy obszar dla brokerów i agentów specjalizujących się w ryzykach przedsiębiorstw

Rozwój ubezpieczeń AI może w przyszłości stworzyć nową przestrzeń do specjalizacji w dystrybucji.

Nie chodzi jednak o dodanie kolejnego produktu do oferty, ale o zmianę sposobu analizowania działalności przedsiębiorstwa.

Dotychczas przy ocenie potrzeb klienta biznesowego agent lub broker koncentrował się między innymi na rodzaju prowadzonej działalności, wartości majątku, odpowiedzialności zawodowej, ryzykach cybernetycznych czy przerwach w działalności.

Coraz częściej istotne może być również ustalenie, w jakim zakresie przedsiębiorstwo wykorzystuje sztuczną inteligencję.

Czy AI jedynie wspiera pracowników w przygotowywaniu treści? Czy analizuje dane klientów? Czy jej rekomendacje wpływają na decyzje finansowe? A może autonomiczny system wykonuje czynności bez każdorazowej akceptacji człowieka?

Odpowiedzi na te pytania mogą mieć znaczenie zarówno dla oceny istniejącej ochrony, jak i identyfikacji potencjalnych luk.

Szczególnie ważne będzie rozróżnienie przedsiębiorstw tworzących systemy AI od firm, które jedynie wykorzystują gotowe narzędzia. W obu przypadkach źródła odpowiedzialności i potrzeby ubezpieczeniowe mogą być inne.

Można również oczekiwać, że wraz z rozwojem tego segmentu większego znaczenia nabiorą dokumentacja techniczna, audyty modeli, zasady nadzoru człowieka nad decyzjami AI oraz procedury reagowania na błędy.

Nie są to wyłącznie kwestie technologiczne. Mogą stać się elementami procesu underwritingowego, podobnie jak dziś zabezpieczenia informatyczne i procedury zarządzania ryzykiem wpływają na ocenę części ekspozycji cyber.

Czy AI Act przyspieszy rozwój takich ubezpieczeń?

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na rynek jest europejskie rozporządzenie AI Act.

Regulacja wprowadza obowiązki dotyczące między innymi określonych zastosowań sztucznej inteligencji, zarządzania ryzykiem, dokumentacji, przejrzystości i nadzoru nad systemami. Poszczególne wymagania podlegają zróżnicowanym terminom stosowania, dlatego nie można traktować wszystkich obowiązków jako jednocześnie obowiązujących od jednej daty.

AI Act nie ustanawia powszechnego obowiązku wykupienia ubezpieczenia odpowiedzialności za działanie sztucznej inteligencji.

Może jednak pośrednio zwiększać zainteresowanie taką ochroną. Przedsiębiorstwa wdrażające systemy AI będą musiały w większym stopniu analizować ryzyka prawne, operacyjne i finansowe wynikające z ich stosowania.

Z perspektywy ubezpieczeniowej szczególnie istotne będzie rozróżnienie odpowiedzialności odszkodowawczej, kosztów obrony prawnej oraz administracyjnych kar pieniężnych.

Każdy z tych elementów wymaga odrębnej oceny prawnej i ubezpieczeniowej. Sam fakt, że zagraniczny produkt wymienia naruszenia regulacji AI wśród potencjalnych obszarów ochrony, nie przesądza o możliwości ubezpieczenia wszystkich sankcji w Polsce.

Czy polisy od halucynacji AI staną się nowym standardem?

Rozwój ofert Armilla, Mosaic Insurance, Munich Re, HSB i Testudo pokazuje, że rynek zaczyna traktować błędy sztucznej inteligencji jako ryzyko, które można identyfikować, analizować i w określonym zakresie ubezpieczać.

Nie oznacza to jednak, że każdy błąd AI będzie skutkował wypłatą odszkodowania.

Ochrona nadal zależy od warunków umowy, charakteru zdarzenia, odpowiedzialności ubezpieczonego, limitów i wyłączeń. W przypadku produktów opartych na skuteczności modelu znaczenie mają również uzgodnione parametry jego działania.

Dla polskiego rynku najważniejszy wniosek jest szerszy niż sama dostępność nowych polis.

Sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie narzędziem usprawniającym pracę ubezpieczycieli i pośredników. Staje się także źródłem nowych rodzajów odpowiedzialności, które mogą wymagać odrębnych rozwiązań ubezpieczeniowych.

Dla agentów i brokerów oznacza to potrzebę coraz lepszego rozumienia sposobu wykorzystania AI przez klientów biznesowych. Dla zakładów ubezpieczeń – konieczność rozwoju metod oceny ryzyka i dostosowywania zakresów ochrony do zmieniających się realiów technologicznych.

Pytanie nie brzmi już wyłącznie, czy można ubezpieczyć błędy sztucznej inteligencji. Pierwsze produkty pokazują, że jest to możliwe. Znacznie ważniejsze staje się ustalenie, które skutki tych błędów można skutecznie objąć ochroną i kto powinien ponosić odpowiedzialność, gdy AI zawiedzie.

Źródła

Poprzedni wpis
Następny wpis

Przeczytaj również

Współtwórz nową jakość wiedzy o ubezpieczeniach. Zostań autorem!

Dołącz do grona twórców, którzy zmieniają sposób przekazywania informacji w branży ubezpieczeniowej. W Mapie Agentów NEWS stawiamy na głos praktyków.
Jesteś agentem, specjalistą, ekspertem lub przedstawicielem TU? Publikuj artykuły, dziel się doświadczeniem i buduj swoją pozycję na rynku – wszystko w ramach nowoczesnej platformy.
Zyskaj dostęp do systemu jako autor i miej realny wpływ na to, jak wygląda komunikacja i wiedza w branży ubezpieczeń.