Firma korzysta ze sztucznej inteligencji do analizy danych klientów. System popełnia błąd, na podstawie którego pracownik podejmuje niewłaściwą decyzję. Klient ponosi stratę i występuje z roszczeniem.
Kto odpowiada? Firma korzystająca z narzędzia? Jego dostawca? A może producent modelu? I pojawia się jeszcze jedno pytanie: czy istniejąca polisa w ogóle obejmuje taką szkodę?
To właśnie tutaj zaczyna się problem określany jako Silent AI.
AI w firmach rośnie szybciej niż rynek ubezpieczeń zdążył się do niej dostosować
Sztuczna inteligencja przestała być eksperymentem prowadzonym przez kilka technologicznych firm. Coraz częściej staje się częścią zwykłych procesów biznesowych: analizuje dokumenty, przygotowuje treści, wspiera obsługę klienta, podejmuje rekomendacje czy pomaga pracownikom w analizie danych. Skalę zmian dobrze pokazuje sam rynek ubezpieczeniowy.
Według badania EIOPA obejmującego 347 zakładów ubezpieczeń z 25 państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego 65% ubezpieczycieli już korzystało z generatywnej AI, a kolejne 23% planowało jej wdrożenie.
EIOPA wskazuje jednocześnie, że wraz z upowszechnianiem AI pojawiają się nowe ryzyka operacyjne i cybernetyczne oraz rośnie zależność przedsiębiorstw od zewnętrznych dostawców technologii.
Problem zaczyna się wtedy, gdy technologia powoduje lub współtworzy szkodę.
Czym jest Silent AI?
Termin można potraktować analogicznie do znanego branży pojęcia „silent cyber”.
Chodzi o sytuację, w której ekspozycja związana ze sztuczną inteligencją występuje w istniejącej umowie ubezpieczenia, mimo że polisa nie odnosi się do AI wprost.
Firma może więc posiadać ochronę OC, cyber czy ubezpieczenie odpowiedzialności zawodowej, które powstawały w czasie, gdy ryzyko związane z generatywną AI nie było jeszcze analizowane w obecnej skali.
Samo pojawienie się AI w łańcuchu zdarzeń nie przesądza oczywiście ani o istnieniu, ani o braku ochrony. Odpowiedź zależy m.in. od przyczyny szkody, konstrukcji konkretnej umowy, definicji zdarzenia ubezpieczeniowego, zakresu odpowiedzialności oraz zastosowanych wyłączeń.
Właśnie dlatego Silent AI staje się interesującym problemem dla rynku.
Temat pojawi się 28 września podczas szkolenia Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych „Ubezpieczenia cyber w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji”. W programie znalazły się m.in. Silent AI, zakres ochrony i wyłączenia w kontekście AI, odpowiedzialność dostawcy i użytkownika technologii oraz likwidacja szkód, w których uczestniczyła sztuczna inteligencja.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację
Biuro rachunkowe wykorzystuje narzędzie AI do analizy dokumentów klienta.
System błędnie interpretuje dane. Pracownik nie zauważa błędu i wykorzystuje wynik przygotowany przez AI. W konsekwencji klient ponosi stratę finansową i kieruje roszczenie do biura. Powstaje cały łańcuch pytań.
Czy odpowiedzialność ponosi przedsiębiorca, którego pracownik wykorzystał AI?
Czy znaczenie ma sposób wdrożenia i nadzorowania narzędzia?
Czy odpowiedzialność może ponosić jego dostawca?
I wreszcie: czy OC zawodowe przedsiębiorcy zareaguje, jeżeli błąd powstał przy wykorzystaniu systemu AI?
Podobnych przykładów można znaleźć znacznie więcej.
Firma wykorzystuje AI do generowania treści i publikuje materiał naruszający prawa osoby trzeciej. System rekomendacyjny przekazuje klientowi błędną informację. Narzędzie analizujące dokumentację pomija istotne dane. Algorytm podejmuje niewłaściwą decyzję w zautomatyzowanym procesie.
Za każdym razem technologia jest tylko jednym z elementów zdarzenia. Ustalenie, co faktycznie było przyczyną szkody i kto za nią odpowiada, może być jednak znacznie bardziej skomplikowane niż w tradycyjnym modelu.
Problem „czarnej skrzynki”
AI komplikuje również sam proces likwidacji szkody.
W klasycznej sytuacji można próbować odtworzyć kolejność działań pracowników i ustalić, gdzie pojawił się błąd.
Przy zaawansowanych systemach AI może być trudniej jednoznacznie wskazać, dlaczego system wygenerował określony wynik. W programie wrześniowego szkolenia SPBUiR problem ten określono właśnie jako problem „czarnej skrzynki” w kontekście ustalania przyczyny zdarzenia.
Dla ubezpieczyciela może to oznaczać dodatkowe wyzwanie przy ustalaniu przebiegu zdarzenia i odpowiedzialności poszczególnych podmiotów.
Jeden błąd może dotknąć wielu firm jednocześnie
Jest jeszcze jeden aspekt, który powoduje, że AI jest szczególnie interesująca z punktu widzenia ubezpieczeń.
Wiele przedsiębiorstw może korzystać z tych samych modeli, dostawców chmurowych i infrastruktury technologicznej.
EIOPA zwraca uwagę, że rosnące wykorzystanie AI zwiększa zależność sektora finansowego od zewnętrznych dostawców technologii oraz może zwiększać koncentrację i wzajemne powiązania między uczestnikami rynku.
W praktyce oznacza to, że problem jednego szeroko wykorzystywanego rozwiązania technologicznego może potencjalnie oddziaływać na wiele podmiotów jednocześnie.
To istotna różnica w porównaniu z klasycznym błędem pojedynczego pracownika czy awarią pojedynczej firmy.
Ubezpieczyciele sami coraz mocniej korzystają z AI
Co ciekawe, branża musi analizować AI z dwóch perspektyw jednocześnie.
Z jednej strony sztuczna inteligencja staje się ryzykiem klientów, które trzeba zrozumieć, wycenić i potencjalnie objąć ochroną.
Z drugiej — jest narzędziem coraz częściej wykorzystywanym przez samych ubezpieczycieli.
EIOPA wskazuje zastosowania AI m.in. w analizie danych, obsłudze klientów, zarządzaniu szkodami czy wykrywaniu fraudów. Jednocześnie europejski nadzór ostrzega, że rozwój najbardziej zaawansowanych modeli zwiększa również skalę i szybkość potencjalnych cyberataków. W lipcu 2026 r. europejskie organy nadzoru poparły ostrzeżenie ESRB dotyczące systemowego ryzyka cybernetycznego związanego z najbardziej zaawansowanymi modelami AI.
W lipcowym Insurance Risk Dashboard EIOPA poziom ryzyk związanych z cyfryzacją i cyberbezpieczeństwem został już określony jako wysoki.
Nowe pytanie dla brokera i agenta
Upowszechnienie AI może więc zmienić również sposób rozmowy o ryzyku z przedsiębiorcą.
Do standardowych pytań o systemy IT, dane, cyberbezpieczeństwo czy zakres prowadzonej działalności dochodzą kolejne:
Czy firma wykorzystuje AI? W jakich procesach? Czy system tylko wspiera pracownika, czy wpływa na decyzje dotyczące klientów? Jakie dane otrzymuje? Czy wyniki generowane przez AI są weryfikowane przez człowieka? Co stanie się, jeśli system popełni błąd?
Dopiero później można zadać pytanie typowo ubezpieczeniowe: która z obecnych polis miałaby zareagować, gdyby taki scenariusz rzeczywiście doprowadził do szkody?
To może stać się jednym z nowych obszarów analizy potrzeb klienta biznesowego.
AI nie tworzy tylko nowych produktów. Zmienia znaczenie istniejących polis
Przez ostatnie lata dyskusja o sztucznej inteligencji w ubezpieczeniach koncentrowała się przede wszystkim na tym, jak technologia może usprawnić underwriting, likwidację szkód, sprzedaż czy obsługę klientów.
Teraz coraz ważniejsze staje się inne pytanie: Co stanie się, kiedy to AI będzie źródłem szkody?
Silent AI pokazuje, że rynek nie musi czekać na pojawienie się zupełnie nowych produktów ubezpieczeniowych. Ryzyko związane ze sztuczną inteligencją może już dziś znajdować się w portfelach ubezpieczycieli — ukryte w istniejących ekspozycjach OC, cyber czy odpowiedzialności zawodowej.
Dlatego wraz ze wzrostem wykorzystania AI coraz ważniejsze będzie nie tylko pytanie, czy przedsiębiorstwo jest ubezpieczone, ale również czy konstrukcja jego ochrony odpowiada sposobowi, w jaki firma rzeczywiście korzysta z nowych technologii.
Bo sztuczna inteligencja może zmieniać ryzyko znacznie szybciej niż odnawiane są polisy.