Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło we wrześniu 2026 roku 9 266,48 zł – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. To o 5,9% więcej niż rok wcześniej. Rosnące wynagrodzenia to jednak nie tylko informacja o sytuacji na rynku pracy. Dla branży ubezpieczeniowej to również powód, by zadać pytanie: czy sumy ubezpieczenia na życie i od niezdolności do pracy nadal odpowiadają rzeczywistym potrzebom finansowym klientów?
GUS pokazuje wzrost wynagrodzeń. Co z tego wynika dla ubezpieczeń?
20 października 2026 roku Główny Urząd Statystyczny opublikował dane dotyczące zatrudnienia i wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wyniosło 9 266,48 zł, co oznacza wzrost nominalny o 5,9% w porównaniu z wrześniem 2025 roku i o 0,1% względem sierpnia 2026 roku.
Jednocześnie przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło około 6,4 mln etatów i było o 0,8% niższe niż przed rokiem.
Warto przy tym pamiętać, że statystyki te nie obejmują wszystkich pracujących Polaków. Dotyczą określonej części gospodarki, przede wszystkim przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 osób, działających w branżach objętych badaniem GUS. Nie oznacza to zatem, że przeciętny Polak otrzymuje co miesiąc ponad 9 tys. zł brutto.
Z punktu widzenia rynku ubezpieczeniowego istotniejsza od samej wysokości średniej pensji jest jednak zmiana, którą pokazują dane GUS. Wynagrodzenia nominalnie rosną, a wraz ze zmianą sytuacji finansowej gospodarstw domowych mogą zmieniać się również ich potrzeby ubezpieczeniowe.
Polisa zawarta pięć czy dziesięć lat temu nie musi już odpowiadać obecnej sytuacji klienta. W tym czasie mogły wzrosnąć jego dochody, pojawić się nowe zobowiązania, zmienić liczba osób pozostających na utrzymaniu albo wysokość comiesięcznych wydatków.
I właśnie tutaj pojawia się przestrzeń do pracy dla agenta ubezpieczeniowego.
Klient zarabia więcej. Czy jego suma ubezpieczenia również powinna wzrosnąć?
Wyobraźmy sobie klienta, który kilka lat temu zawarł ubezpieczenie na życie z sumą ubezpieczenia wynoszącą 100 tys. zł. W momencie zawierania umowy jego miesięczne wynagrodzenie netto wynosiło 4 tys. zł.
Dziś zarabia 7 tys. zł netto, ma kredyt hipoteczny, dwoje dzieci i większe zobowiązania finansowe. Tymczasem suma ubezpieczenia pozostaje niezmieniona.
W takim przypadku 100 tys. zł odpowiada równowartości około 14 miesięcznych wynagrodzeń netto. Przy wcześniejszych zarobkach ta sama kwota stanowiła równowartość 25 miesięcznych pensji.
To oczywiście uproszczony, hipotetyczny przykład. Sama relacja sumy ubezpieczenia do wynagrodzenia nie przesądza o tym, czy ochrona jest wystarczająca. Pokazuje jednak, dlaczego aktualizacja analizy potrzeb klienta ma znaczenie.
W przypadku śmierci ubezpieczonego rodzina może potrzebować środków nie tylko na bieżące utrzymanie, ale również na spłatę zobowiązań, edukację dzieci czy zachowanie stabilności finansowej przez kilka kolejnych lat.
Jeżeli dochody i wydatki gospodarstwa domowego wzrosły, niezmieniona suma ubezpieczenia może zabezpieczać mniejszą część jego aktualnych potrzeb.
Nie oznacza to jednak, że suma ubezpieczenia powinna automatycznie rosnąć w takim samym tempie jak wynagrodzenie. Każda zmiana powinna wynikać z indywidualnej analizy sytuacji klienta.
Utrata dochodu nie zawsze oznacza utratę pracy
W dyskusji o zabezpieczeniu dochodów warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem. Klient może zachować zatrudnienie, a mimo to przez wiele miesięcy nie być w stanie wykonywać pracy i uzyskiwać dotychczasowego wynagrodzenia.
Przyczyną może być poważna choroba, wypadek lub długotrwała niezdolność do pracy.
Dla gospodarstwa domowego konsekwencje finansowe takiego zdarzenia mogą być poważne. Comiesięczne zobowiązania nie znikają tylko dlatego, że jeden z domowników przestaje pracować. Raty kredytu, koszty utrzymania mieszkania, edukacja dzieci i inne wydatki nadal wymagają finansowania.
Co więcej, choroba lub wypadek mogą oznaczać dodatkowe wydatki związane z leczeniem, rehabilitacją czy opieką.
W tym miejscu pojawia się istotna rola odpowiednio dobranej ochrony ubezpieczeniowej.
Trzeba jednak rozróżnić kilka rodzajów zabezpieczenia, które w praktyce bywają ze sobą utożsamiane.
Ubezpieczenie na życie może zapewnić świadczenie osobom uprawnionym w razie śmierci ubezpieczonego. Ochrona na wypadek poważnego zachorowania może przewidywać wypłatę świadczenia po rozpoznaniu choroby spełniającej definicję zawartą w umowie. Z kolei ubezpieczenie od niezdolności do pracy może obejmować określone przypadki utraty zdolności do wykonywania pracy, przy czym zakres odpowiedzialności, wymagany stopień niezdolności i sposób wypłaty świadczenia zależą od konkretnego produktu.
Jeszcze innym rozwiązaniem jest ubezpieczenie od utraty pracy, w którym odpowiedzialność może być uzależniona m.in. od przyczyny zakończenia zatrudnienia, formy zatrudnienia oraz spełnienia warunków przewidzianych w OWU.
Nie każda polisa na życie zabezpiecza utracone wynagrodzenie. Nie każda ochrona od niezdolności do pracy zapewnia świadczenia miesięczne. I nie każda utrata źródła dochodu stanowi zdarzenie objęte ubezpieczeniem.
To rozróżnienia, które powinny wybrzmieć podczas rozmowy agenta z klientem.
Ile dochodu naprawdę trzeba zabezpieczyć?
W rozmowie z klientem agent nie powinien ograniczać się do pytania o wysokość miesięcznego wynagrodzenia. Znacznie ważniejsze jest ustalenie, jaka część tego dochodu jest niezbędna do utrzymania stabilności finansowej gospodarstwa domowego.
Rozważmy uproszczony przykład rodziny, której jeden z członków uzyskuje miesięcznie 7 tys. zł netto. Jeśli wskutek choroby przez sześć miesięcy nie będzie mógł pracować, wartość jego dotychczasowych zarobków za ten okres wyniesie 42 tys. zł.
Nie oznacza to jednak automatycznie utraty całej tej kwoty.
Pracownik objęty ubezpieczeniem chorobowym może otrzymywać wynagrodzenie chorobowe, a następnie zasiłek chorobowy. Co do zasady zasiłek wynosi 80% podstawy wymiaru, a w określonych przypadkach 100%. Standardowy okres zasiłkowy wynosi maksymalnie 182 dni, z przewidzianymi prawem wyjątkami. Podstawa wymiaru świadczenia nie jest przy tym tożsama z ostatnią pensją netto.
Dla agenta najważniejsze jest zatem ustalenie różnicy między dotychczasowym dochodem klienta, świadczeniami, na które może liczyć, a wydatkami, które nadal będzie musiał ponosić.
Inaczej wygląda sytuacja osoby zatrudnionej na umowę o pracę, inaczej przedsiębiorcy, a jeszcze inaczej osoby utrzymującej się z nieregularnych zleceń. Różnice dotyczą zarówno uprawnień do świadczeń publicznych, jak i sposobu ustalania ich wysokości.
Dlatego ochrona dochodu nie powinna być sprowadzana do jednej kwoty czy jednego produktu.
Czy rosnące wynagrodzenia powinny oznaczać regularny przegląd polis?
Nowe dane GUS mogą być dobrym pretekstem do ponownego kontaktu z klientami, którzy od kilku lat nie aktualizowali swojej ochrony ubezpieczeniowej.
Nie chodzi jednak o mechaniczne proponowanie wyższej sumy ubezpieczenia każdemu, kto otrzymał podwyżkę. Wzrost wynagrodzenia nie zawsze oznacza wzrost potrzeb ochronnych. Klient mógł w międzyczasie spłacić kredyt, zgromadzić oszczędności lub uniezależnić finansowo dorosłe dzieci.
Z drugiej strony osoba, której wynagrodzenie pozostało bez zmian, również może potrzebować wyższej ochrony, jeśli zwiększyły się jej zobowiązania albo zmieniła sytuacja rodzinna.
W praktyce warto wrócić do kilku podstawowych kwestii:
- aktualnych dochodów
- wydatków gospodarstwa domowego,
- wysokości zobowiązań,
- liczby osób zależnych finansowo od ubezpieczonego,
- zgromadzonych oszczędności
- istniejących polis i świadczeń, które mogą zostać wypłacone w razie określonego zdarzenia.
Dopiero zestawienie tych informacji pozwala ocenić, czy obecna ochrona jest wystarczająca.
Ważna jest również analiza samych umów. Suma ubezpieczenia na wypadek śmierci nie musi być taka sama jak suma przewidziana dla poważnego zachorowania lub niezdolności do pracy. Poszczególne ryzyka mogą mieć odrębne limity, wyłączenia, definicje zdarzeń i warunki wypłaty.
Agent powinien zatem weryfikować nie tylko wysokość ochrony, ale również to, w jakich okolicznościach klient rzeczywiście otrzyma świadczenie.
Nowe dane GUS jako punkt wyjścia do rozmowy z klientem
Wzrost wynagrodzeń można wykorzystać w komunikacji sprzedażowej, ale pod warunkiem, że punktem wyjścia będzie rzeczywista potrzeba klienta, a nie sama statystyka.
Zamiast rozpoczynać rozmowę od propozycji zwiększenia sumy ubezpieczenia, agent może zapytać:
„Od czasu zawarcia polisy prawdopodobnie sporo zmieniło się w Pana sytuacji finansowej. Sprawdźmy, czy obecne ubezpieczenie nadal zabezpiecza to, co jest dla Pana najważniejsze”.
Takie podejście pozwala przejść od sprzedaży konkretnego produktu do rozmowy o finansowych konsekwencjach zdarzeń losowych.
Może się okazać, że klient potrzebuje wyższej sumy ubezpieczenia na życie. W innym przypadku istotniejsza będzie ochrona na wypadek poważnego zachorowania, trwałej niezdolności do pracy albo rozwiązanie zapewniające określone świadczenia w okresie przerwy w aktywności zawodowej.
Niekiedy przegląd wykaże również, że dotychczasowy zakres jest odpowiedni i nie wymaga zmian.
To także wartościowy rezultat analizy potrzeb.
Rosnące pensje to nie tylko szansa sprzedażowa
Wrześniowe dane GUS nie pozwalają stwierdzić, że Polacy są coraz bardziej niedoubezpieczeni. Do takiego wniosku potrzebne byłyby dodatkowe informacje dotyczące wysokości sum ubezpieczenia, liczby aktywnych umów, sytuacji finansowej gospodarstw domowych oraz rzeczywistych potrzeb ochronnych.
Pokazują jednak, że warunki ekonomiczne, w których funkcjonują klienci, zmieniają się. Tymczasem umowy ubezpieczenia mogą pozostawać niezmienione przez wiele lat.
Dla agentów to ważne przypomnienie, że analiza potrzeb nie powinna kończyć się w dniu zawarcia polisy.
Regularny przegląd ochrony pozwala sprawdzić, czy suma ubezpieczenia odpowiada aktualnym zobowiązaniom, czy zakres obejmuje najważniejsze ryzyka oraz czy klient rozumie ograniczenia posiadanej umowy.
Bo najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, ile przeciętnie zarabiają Polacy, ale jak długo gospodarstwo domowe będzie w stanie utrzymać swoją stabilność finansową, jeśli jeden z jego dochodów nagle się zmniejszy lub zniknie.
I czy posiadane ubezpieczenia rzeczywiście pomogą w takiej sytuacji.