14 września 2026, 08:36 7 min
Analizy i Raporty Analizy i Raporty

2,4 mld zł szkód katastroficznych przejęli reasekuratorzy. KNF ponownie analizuje odporność rynku

11 września Komisja Nadzoru Finansowego zapoznała się z raportem dotyczącym reasekuracji krajowych zakładów ubezpieczeń i zdarzeń katastroficznych w 2025 roku. Szczegółowych wyników tego opracowania KNF jeszcze nie opublikowała. Sam fakt, że temat ponownie znalazł się na posiedzeniu Komisji, warto jednak zestawić z ostatnimi dostępnymi danymi. A te pokazują bardzo wyraźnie, jak duże znaczenie dla polskiego rynku ubezpieczeniowego ma reasekuracja, gdy pojedyncze zdarzenie generuje szkody liczone w miliardach złotych.

KNF wraca do tematu reasekuracji

W komunikacie po posiedzeniu z 11 września 2026 r. KNF poinformowała, że zapoznała się m.in. z raportem „Reasekuracja krajowych zakładów ubezpieczeń oraz zdarzenia katastroficzne w 2025 roku”. Komisja nie podała jednak w komunikacie wartości szkód, udziału reasekuratorów ani struktury zdarzeń za ubiegły rok.

To istotne rozróżnienie. Na tym etapie można potwierdzić istnienie raportu oraz fakt jego przedstawienia Komisji, ale nie można jeszcze wiarygodnie opisywać jego wyników.

Punktem odniesienia pozostaje więc szczegółowe opracowanie UKNF dotyczące 2024 roku. I właśnie ono dobrze pokazuje skalę znaczenia reasekuracji dla rynku.

3,8 mld zł szkód katastroficznych w jednym roku

Według raportu UKNF wartość szkód brutto z zaraportowanych zdarzeń katastroficznych w 2024 r. wyniosła 3,838 mld zł. Było to o 272 proc. więcej niż rok wcześniej.

Z tej kwoty:

  • 2,824 mld zł przypadało na katastrofy naturalne,
  • 1,014 mld zł na katastrofy antropogeniczne, czyli zdarzenia związane z działalnością człowieka.

Wartość szkód pozostających na udziale reasekuratorów wyniosła 2,440 mld zł, czyli około 64 proc. wszystkich szkód katastroficznych wykazanych w badaniu. Na udziale zakładów ubezpieczeń pozostało około 1,398 mld zł.

To bardzo dobrze pokazuje funkcję reasekuracji. Zakład ubezpieczeń sprzedający polisę klientowi nie musi zatrzymywać całego ryzyka na własnym bilansie. Część ryzyka może zostać przekazana reasekuratorowi na zasadach określonych w umowie reasekuracyjnej.

Przy dużej kumulacji szkód ten mechanizm ma znaczenie dla odporności finansowej ubezpieczycieli.

Jedna powódź zmieniła obraz całego roku

Najważniejszym wydarzeniem katastroficznym 2024 r. była powódź, która we wrześniu dotknęła południową Polskę.

W samym raporcie dotyczącym zdarzeń katastroficznych KNF wskazała, że szkody z kategorii obejmującej deszcze nawalne, podtopienia, burze, grad i huragany osiągnęły 2,493 mld zł. Stanowiło to 65 proc. wszystkich zaraportowanych szkód katastroficznych.

Z tej kwoty około:

1,032 mld zł pozostało na udziale własnym zakładów ubezpieczeń, natomiast 1,461 mld zł przypadło na udział reasekuratorów.

Jeszcze wyraźniej skalę pokazują dane dotyczące samej powodzi. W ramach dodatkowej sprawozdawczości KNF podała, że według stanu na 30 czerwca 2025 r. wartość szkody związanej z tą katastrofą wynosiła 2,129 mld zł, z czego udział reasekuratorów wynosił 1,528 mld zł.

To około 72 proc. wartości tej szkody.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy duży kataklizm będzie rozliczany w takich samych proporcjach. Udział reasekuratora zależy od programu reasekuracyjnego konkretnego zakładu, konstrukcji umów, retencji, limitów oraz rodzaju zdarzenia.

Czym właściwie jest reasekuracja?

W najprostszym ujęciu można powiedzieć, że jest to mechanizm, dzięki któremu ubezpieczyciel przekazuje część przyjętego przez siebie ryzyka innemu podmiotowi — reasekuratorowi.

Dla klienta jest to zwykle niewidoczne. Umowę ubezpieczenia zawiera z zakładem ubezpieczeń i to ten zakład pozostaje wobec niego odpowiedzialny zgodnie z warunkami umowy.

Reasekuracja działa natomiast na drugim poziomie rynku.

Jeżeli jeden ubezpieczyciel posiada w swoim portfelu tysiące nieruchomości znajdujących się na obszarze dotkniętym powodzią, gradem albo huraganem, wiele szkód pojawia się jednocześnie. Problemem staje się wtedy nie tylko wysokość pojedynczej szkody, ale właśnie kumulacja ryzyka.

I właśnie przed skutkami takiej kumulacji reasekuracja może chronić bilans zakładu.

Katastrofy to nie tylko pogoda

Raport KNF pokazuje też, że pojęcie zdarzenia katastroficznego jest szersze niż powódź czy huragan.

Po eksperckim zagregowaniu zgłoszeń UKNF zidentyfikował w 2024 r. 68 niezależnych zdarzeń katastroficznych. Najwięcej należało do kategorii „pozostałe”, ale wśród nich znajdowały się również pożary, szkody komunikacyjne, szkody górnicze, zdarzenia związane z gwarancjami i niewypłacalnością kontrahentów oraz szkody w uprawach.

Wartość katastroficznych szkód pożarowych wyniosła 399 mln zł, a szkód górniczych 317 mln zł. W obu przypadkach znacząca część ryzyka została przeniesiona do reasekuracji.

To istotna perspektywa dla rynku: katastrofa ubezpieczeniowa nie musi oznaczać wyłącznie zjawiska naturalnego. Może nią być również bardzo duży pożar przemysłowy czy inne zdarzenie, które prowadzi do wysokiej koncentracji szkód.

10,7 proc. wszystkich szkód majątkowych

Jeszcze jeden wskaźnik pokazuje, dlaczego temat ma znaczenie systemowe.

Według UKNF szkody wynikające ze zdarzeń katastroficznych w 2024 r. stanowiły 10,7 proc. szkód brutto z działalności bezpośredniej działu II. Rok wcześniej było to 3,4 proc.

KNF wskazuje wprost, że wzrost był związany przede wszystkim z powodzią z września 2024 r.

Jeden duży sezon katastroficzny może więc istotnie zmienić strukturę szkodowości całego rynku ubezpieczeń majątkowych.

To również pokazuje, dlaczego przy analizie ryzyka nie wystarcza patrzenie wyłącznie na historyczną średnią szkodowość pojedynczej polisy czy regionu. Dla zakładu ubezpieczeń kluczowa jest możliwość wystąpienia wielu szkód w tym samym czasie.

Co z tego wynika dla ubezpieczycieli?

Dla zakładów ubezpieczeń reasekuracja jest jednym z narzędzi zarządzania ryzykiem i kapitałem. Pozwala ograniczać ekspozycję na pojedyncze bardzo duże szkody oraz na kumulacje szkód wynikających z jednego zdarzenia.

Nie oznacza jednak, że ryzyko katastroficzne „znika”. Reasekuracja sama ma cenę, określone limity i warunki, a część ryzyka pozostaje na udziale własnym zakładu.

Dlatego znaczenie mają m.in. sposób modelowania ekspozycji, koncentracja portfela na określonych obszarach, wartości ubezpieczonego majątku i konstrukcja programów reasekuracyjnych.

To właśnie na tym poziomie zdarzenia takie jak powódź przestają być wyłącznie problemem likwidacji kilkudziesięciu tysięcy szkód i stają się problemem zarządzania ryzykiem całego portfela.

A co z tego wynika dla agentów?

Agent nie negocjuje programu reasekuracyjnego zakładu i zazwyczaj nie ma bezpośredniego wpływu na to, jak ubezpieczyciel zabezpiecza swój portfel.

Znaczenie tego mechanizmu dla dystrybucji jest jednak pośrednie i bardzo praktyczne.

Rosnąca koncentracja szkód katastroficznych zwiększa znaczenie prawidłowej wyceny majątku, aktualnych sum ubezpieczenia, właściwego rozpoznania lokalizacji ryzyka oraz zakresu ochrony.

Dane KNF nie pozwalają automatycznie stwierdzić, że w wyniku wzrostu szkód katastroficznych określone polisy będą droższe albo że zakłady zmienią warunki ochrony. Takiego wniosku z raportu wyciągać nie można.

Można natomiast powiedzieć coś innego: skala ryzyka katastroficznego jest już na tyle duża, że sposób jego finansowania ma istotne znaczenie dla funkcjonowania rynku ubezpieczeniowego.

Dla agenta to kolejny argument, aby rozmowy o ochronie majątku nie sprowadzać wyłącznie do ceny składki.

Czekamy na dane za 2025 rok

Komisja Nadzoru Finansowego ma już przed sobą raport dotyczący reasekuracji i zdarzeń katastroficznych w 2025 roku. Na moment przygotowywania tego materiału jego szczegółowe wyniki nie zostały jednak publicznie udostępnione.

Dopiero po publikacji będzie można odpowiedzieć na najciekawsze pytania: jak zmieniła się wartość szkód katastroficznych, jaki był udział reasekuratorów i które kategorie ryzyka najmocniej obciążyły rynek w 2025 r.

Dane za 2024 r. już dziś pokazują jednak skalę mechanizmu. Z 3,838 mld zł szkód katastroficznych aż 2,440 mld zł przypadło na udział reasekuratorów.

To jeden z tych elementów rynku, którego klient praktycznie nie widzi, ale który przy katastrofie wartej miliardy złotych staje się jednym z filarów jego finansowej odporności.

Źródła

Obraz ilustracyjny. Wygenerowany przy pomocy AI.
Obraz ilustracyjny. Wygenerowany przy pomocy AI.

11 września Komisja Nadzoru Finansowego zapoznała się z raportem dotyczącym reasekuracji krajowych zakładów ubezpieczeń i zdarzeń katastroficznych w 2025 roku. Szczegółowych wyników tego opracowania KNF jeszcze nie opublikowała. Sam fakt, że temat ponownie znalazł się na posiedzeniu Komisji, warto jednak zestawić z ostatnimi dostępnymi danymi. A te pokazują bardzo wyraźnie, jak duże znaczenie dla polskiego rynku ubezpieczeniowego ma reasekuracja, gdy pojedyncze zdarzenie generuje szkody liczone w miliardach złotych.

KNF wraca do tematu reasekuracji

W komunikacie po posiedzeniu z 11 września 2026 r. KNF poinformowała, że zapoznała się m.in. z raportem „Reasekuracja krajowych zakładów ubezpieczeń oraz zdarzenia katastroficzne w 2025 roku”. Komisja nie podała jednak w komunikacie wartości szkód, udziału reasekuratorów ani struktury zdarzeń za ubiegły rok.

To istotne rozróżnienie. Na tym etapie można potwierdzić istnienie raportu oraz fakt jego przedstawienia Komisji, ale nie można jeszcze wiarygodnie opisywać jego wyników.

Punktem odniesienia pozostaje więc szczegółowe opracowanie UKNF dotyczące 2024 roku. I właśnie ono dobrze pokazuje skalę znaczenia reasekuracji dla rynku.

3,8 mld zł szkód katastroficznych w jednym roku

Według raportu UKNF wartość szkód brutto z zaraportowanych zdarzeń katastroficznych w 2024 r. wyniosła 3,838 mld zł. Było to o 272 proc. więcej niż rok wcześniej.

Z tej kwoty:

  • 2,824 mld zł przypadało na katastrofy naturalne,
  • 1,014 mld zł na katastrofy antropogeniczne, czyli zdarzenia związane z działalnością człowieka.

Wartość szkód pozostających na udziale reasekuratorów wyniosła 2,440 mld zł, czyli około 64 proc. wszystkich szkód katastroficznych wykazanych w badaniu. Na udziale zakładów ubezpieczeń pozostało około 1,398 mld zł.

To bardzo dobrze pokazuje funkcję reasekuracji. Zakład ubezpieczeń sprzedający polisę klientowi nie musi zatrzymywać całego ryzyka na własnym bilansie. Część ryzyka może zostać przekazana reasekuratorowi na zasadach określonych w umowie reasekuracyjnej.

Przy dużej kumulacji szkód ten mechanizm ma znaczenie dla odporności finansowej ubezpieczycieli.

Jedna powódź zmieniła obraz całego roku

Najważniejszym wydarzeniem katastroficznym 2024 r. była powódź, która we wrześniu dotknęła południową Polskę.

W samym raporcie dotyczącym zdarzeń katastroficznych KNF wskazała, że szkody z kategorii obejmującej deszcze nawalne, podtopienia, burze, grad i huragany osiągnęły 2,493 mld zł. Stanowiło to 65 proc. wszystkich zaraportowanych szkód katastroficznych.

Z tej kwoty około:

1,032 mld zł pozostało na udziale własnym zakładów ubezpieczeń, natomiast 1,461 mld zł przypadło na udział reasekuratorów.

Jeszcze wyraźniej skalę pokazują dane dotyczące samej powodzi. W ramach dodatkowej sprawozdawczości KNF podała, że według stanu na 30 czerwca 2025 r. wartość szkody związanej z tą katastrofą wynosiła 2,129 mld zł, z czego udział reasekuratorów wynosił 1,528 mld zł.

To około 72 proc. wartości tej szkody.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy duży kataklizm będzie rozliczany w takich samych proporcjach. Udział reasekuratora zależy od programu reasekuracyjnego konkretnego zakładu, konstrukcji umów, retencji, limitów oraz rodzaju zdarzenia.

Czym właściwie jest reasekuracja?

W najprostszym ujęciu można powiedzieć, że jest to mechanizm, dzięki któremu ubezpieczyciel przekazuje część przyjętego przez siebie ryzyka innemu podmiotowi — reasekuratorowi.

Dla klienta jest to zwykle niewidoczne. Umowę ubezpieczenia zawiera z zakładem ubezpieczeń i to ten zakład pozostaje wobec niego odpowiedzialny zgodnie z warunkami umowy.

Reasekuracja działa natomiast na drugim poziomie rynku.

Jeżeli jeden ubezpieczyciel posiada w swoim portfelu tysiące nieruchomości znajdujących się na obszarze dotkniętym powodzią, gradem albo huraganem, wiele szkód pojawia się jednocześnie. Problemem staje się wtedy nie tylko wysokość pojedynczej szkody, ale właśnie kumulacja ryzyka.

I właśnie przed skutkami takiej kumulacji reasekuracja może chronić bilans zakładu.

Katastrofy to nie tylko pogoda

Raport KNF pokazuje też, że pojęcie zdarzenia katastroficznego jest szersze niż powódź czy huragan.

Po eksperckim zagregowaniu zgłoszeń UKNF zidentyfikował w 2024 r. 68 niezależnych zdarzeń katastroficznych. Najwięcej należało do kategorii „pozostałe”, ale wśród nich znajdowały się również pożary, szkody komunikacyjne, szkody górnicze, zdarzenia związane z gwarancjami i niewypłacalnością kontrahentów oraz szkody w uprawach.

Wartość katastroficznych szkód pożarowych wyniosła 399 mln zł, a szkód górniczych 317 mln zł. W obu przypadkach znacząca część ryzyka została przeniesiona do reasekuracji.

To istotna perspektywa dla rynku: katastrofa ubezpieczeniowa nie musi oznaczać wyłącznie zjawiska naturalnego. Może nią być również bardzo duży pożar przemysłowy czy inne zdarzenie, które prowadzi do wysokiej koncentracji szkód.

10,7 proc. wszystkich szkód majątkowych

Jeszcze jeden wskaźnik pokazuje, dlaczego temat ma znaczenie systemowe.

Według UKNF szkody wynikające ze zdarzeń katastroficznych w 2024 r. stanowiły 10,7 proc. szkód brutto z działalności bezpośredniej działu II. Rok wcześniej było to 3,4 proc.

KNF wskazuje wprost, że wzrost był związany przede wszystkim z powodzią z września 2024 r.

Jeden duży sezon katastroficzny może więc istotnie zmienić strukturę szkodowości całego rynku ubezpieczeń majątkowych.

To również pokazuje, dlaczego przy analizie ryzyka nie wystarcza patrzenie wyłącznie na historyczną średnią szkodowość pojedynczej polisy czy regionu. Dla zakładu ubezpieczeń kluczowa jest możliwość wystąpienia wielu szkód w tym samym czasie.

Co z tego wynika dla ubezpieczycieli?

Dla zakładów ubezpieczeń reasekuracja jest jednym z narzędzi zarządzania ryzykiem i kapitałem. Pozwala ograniczać ekspozycję na pojedyncze bardzo duże szkody oraz na kumulacje szkód wynikających z jednego zdarzenia.

Nie oznacza jednak, że ryzyko katastroficzne „znika”. Reasekuracja sama ma cenę, określone limity i warunki, a część ryzyka pozostaje na udziale własnym zakładu.

Dlatego znaczenie mają m.in. sposób modelowania ekspozycji, koncentracja portfela na określonych obszarach, wartości ubezpieczonego majątku i konstrukcja programów reasekuracyjnych.

To właśnie na tym poziomie zdarzenia takie jak powódź przestają być wyłącznie problemem likwidacji kilkudziesięciu tysięcy szkód i stają się problemem zarządzania ryzykiem całego portfela.

A co z tego wynika dla agentów?

Agent nie negocjuje programu reasekuracyjnego zakładu i zazwyczaj nie ma bezpośredniego wpływu na to, jak ubezpieczyciel zabezpiecza swój portfel.

Znaczenie tego mechanizmu dla dystrybucji jest jednak pośrednie i bardzo praktyczne.

Rosnąca koncentracja szkód katastroficznych zwiększa znaczenie prawidłowej wyceny majątku, aktualnych sum ubezpieczenia, właściwego rozpoznania lokalizacji ryzyka oraz zakresu ochrony.

Dane KNF nie pozwalają automatycznie stwierdzić, że w wyniku wzrostu szkód katastroficznych określone polisy będą droższe albo że zakłady zmienią warunki ochrony. Takiego wniosku z raportu wyciągać nie można.

Można natomiast powiedzieć coś innego: skala ryzyka katastroficznego jest już na tyle duża, że sposób jego finansowania ma istotne znaczenie dla funkcjonowania rynku ubezpieczeniowego.

Dla agenta to kolejny argument, aby rozmowy o ochronie majątku nie sprowadzać wyłącznie do ceny składki.

Czekamy na dane za 2025 rok

Komisja Nadzoru Finansowego ma już przed sobą raport dotyczący reasekuracji i zdarzeń katastroficznych w 2025 roku. Na moment przygotowywania tego materiału jego szczegółowe wyniki nie zostały jednak publicznie udostępnione.

Dopiero po publikacji będzie można odpowiedzieć na najciekawsze pytania: jak zmieniła się wartość szkód katastroficznych, jaki był udział reasekuratorów i które kategorie ryzyka najmocniej obciążyły rynek w 2025 r.

Dane za 2024 r. już dziś pokazują jednak skalę mechanizmu. Z 3,838 mld zł szkód katastroficznych aż 2,440 mld zł przypadło na udział reasekuratorów.

To jeden z tych elementów rynku, którego klient praktycznie nie widzi, ale który przy katastrofie wartej miliardy złotych staje się jednym z filarów jego finansowej odporności.

Źródła

Współtwórz nową jakość wiedzy o ubezpieczeniach. Zostań autorem!

Dołącz do grona twórców, którzy zmieniają sposób przekazywania informacji w branży ubezpieczeniowej. W Mapie Agentów NEWS stawiamy na głos praktyków.
Jesteś agentem, specjalistą, ekspertem lub przedstawicielem TU? Publikuj artykuły, dziel się doświadczeniem i buduj swoją pozycję na rynku – wszystko w ramach nowoczesnej platformy.
Zyskaj dostęp do systemu jako autor i miej realny wpływ na to, jak wygląda komunikacja i wiedza w branży ubezpieczeń.